Dla tego chłopaka nie ma rzeczy niemożliwych. Lider Dallas Mavericks zapisał na swoje konto trzecie triple-double w sezonie i jedenaste w karierze. Jeśli tak dalej pójdzie, rekord Oscara Robertsona nie będzie stanowił dla niego większego problemu.

Luka Doncić notuje fantastyczny początek sezonu, a Dallas Mavericks zapisali na swoje konto czwarte zwycięstwo i wyglądają na gotowych, by bić się o play-offy konferencji. Poprzedniej nocy ekipa udała się do Cleveland na starcie z czerwoną latarnią wschodniej konferencji. Cavaliers są w głębokiej fazie przebudowy, więc wygrana była dla Mavs obowiązkiem. Po trzech kwartach podopieczni Ricka Carlisle’a prowadzili 90:86, więc wcale nie mieli nad tym spotkaniem pełnej kontroli. 29 punktów i 11 zbiórek Kevina Love’a utrzymywało Cavs w grze. W końcu jednak Doncić i spółka postanowili wrzucić drugi bieg.

Czwartą kwartę goście z Dallas wygrali 41:25 i w całym meczu zbudowali 20-punktową przewagę kończąc zwycięstwem 131:111. Doncić był fantastyczny. Rywale przestają mieć skuteczne odpowiedzi na to, jak Słoweniec radzi sobie przeciwko różnym formom defensywy. Poprzednią noc skończył z dorobkiem 29 punktów (9/17 FG, 5/10 3PT), 15 asyst (wyrównał rekord kariery), 14 zbiórek i dla kontrastu 5 strat. W defensywie dostał dużo wsparcia od łapiącego swój rytm Kristapsa Porzingisa. Łotysz nadal szuka swojego miejsca u boku Doncicia i z meczu na mecz wygląda coraz lepiej. Do 18 punktów dołożył 9 zbiórek i aż 6 bloków.

Zobacz także: Ogromne problemy Warriors
fot. Kevin Jairaj
Michał Kajzerek
@mkajzerek