Doc Rivers postanowił nie korzystać z pomocy Kawhiego Leonarda w meczu drużyny z Utah Jazz i Los Angeles Clippers przegrali. Poprzedniej nocy lider składu wrócił na parkiet i poprowadził swoją ekipę do wygranej z… San Antonio Spurs.

Poprzedniej nocy odbyły się trzy spotkania i to pomiędzy ekipami z Los Angeles i San Antonio wzbudziło najwięcej wrażeń. Zaraz po tym, jak Clippers skończyli starcie czwartym zwycięstwem w sezonie i przyczyniając się tym samym do pierwszej porażki Spurs, Gregg Popovich wyściskał Kawhiego Leonarda i panowie trochę między sobą pożartowali. W tym sezonie będą spotykać się znacznie częściej. To był dopiero trzeci mecz Kawhiego przeciwko Spurs, a w ramach rozgrywek 2019/2020 czekają go jeszcze kolejne trzy. Poprzedniej nocy Kawhi przejął kontrolę w drugiej połowie zdobywając 25 oczek na skuteczności 10/16 FG.

Na 2:34 przed końcem gościom z San Antonio udało się zejść do wyniku 93:97, co zapowiadało emocje w samej końcówce. Doc Rivers chwalił po wszystkim swoją defensywę, bo to głównie za jej sprawą gospodarze ostatecznie nie pozwolili przejąć rywalowi inicjatywy i wygrali 103:97. Kawhi Leonard skończył z zacną linijką 38 punktów (15/32 FG, 2/4 3PT), 12 zbiórek i 4 przechwytów. W LA widzą, że oszczędzanie energii Kawhiego jest kluczowe dla jego zdrowia i energii, więc pewnie zawodnik będzie częściej odsuwany od niektórych spotkań swojego zespołu. Nie powinno wpłynąć to na gotowość Clippers do utrzymania swojej pozycji w czołówce zachodu.

Zobacz także: Irving odpowiada na zarzuty
fot. Richard Mackson-USA TODAY Sports
Michał Kajzerek
@mkajzerek