Gdy Giannis Antetokounmpo zmaga się z problemami i próbuje w ekspresowym tempie przywrócić swoje ciało do pełnej sprawności, nadzwyczaj swobodnie w ataku Milwaukee Bucks poczuł się gracz nazywany niegdyś “mini LeBronem”.

 

Z tym że Antetokounmpo przeciwko Brooklyn Nets zagrał, a mimo to został przyćmiony przez swojego kolegę, którego forma wzbija się na wyżyny w odpowiednim momencie. Giannis miał odpoczywać, bo narzekał ostatnio na kostkę. Zawodnik twierdzi jednak, że nie chce opuszczać meczów i można odnieść wrażenie, że Bucks będą go słuchać, by tylko nie narazić mu się do stopnia, w jakim Anthony’emu Davisowi narazili się New Orleans Pelicans. Tak czy inaczej poprzedniej nocy lider rotacji z Milwaukee został w dużej mierze wyręczony. Nie grał za to Khris Middleton. W jego przypadku chodzi o pachwinę i tutaj już nie ma żartów.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Bucks generalnie są w dobrym położeniu na parę tygodni przed startem play-offów. Cały czas utrzymują regularność i konsekwencje. Brooklyn Nets – walczących cały czas o play-offy – ograli 131:121. Szczęśliwie dla ekipy z Nowego Jorku, przegrywali także Miami Heat i Orlando Magic tworzący bezpośrednie zagrożenie. Eric Bledsoe popisał się natomiast wszechstronnością. Skończył mecz z dorobkiem 29 punktów (10/19 FG, 3/9 3PT, 6/6 FT), 5 zbiórek, 7 asyst, 5 przechwytów i 2 bloki zawodnika. Jak na dłoni widać, że zostawił mnóstwo energii zarówno po atakowanej, jak i bronionej stronie parkietu. Zespół z nim na parkiecie był +21 – najwyższy współczynnik spośród wszystkich graczy. Jeśli tak będzie grał w play-offach, może skutecznie rozszerzyć najgroźniejszy arsenał Mike’a Budenholzera.

Zobacz także: Kolejny sezon kolejny rekord
Michał Kajzerek
@mkajzerek