Nowa gwiazda Dallas Mavericks ma za sobą pierwszy mecz w trykocie nowego zespołu. Słoweniec na tle słabej drużyny z Pekinu wypadł rewelacyjnie, choć na wychwalanie go pod niebiosa musimy jeszcze trochę poczekać.

 

Dallas Mavericks grali z Bejin Ducks w ramach pierwszego spotkania pre-season i łatwo pokonali rywala 116:63 na własnym parkiecie. Graczem, na którego skierowane były oczy publiczności bez wątpienia był Luka Doncić, rozgrywający swój pierwszy oficjalny mecz dla Mavs. Zgodnie z zapowiedziami trenera Ricka Carlisle’a, pierwszoroczniak już teraz wychodzi na pozycję fałszywego silnego skrzydłowego, który będąc “czwórką” jest odpowiedzialny za rozegranie piłki. W ostatnich latach takich zawodników zaczęto nazywać point-forwardami. Doncić nigdy wcześniej nie był w ten sposób wykorzystywany, ale Carlisle nie boi się eksperymentów.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Przeciwko bezradnym – na tle Mavs – Ducks, Luka wypadł naprawdę obiecująco. Spędził na parkiecie 30 minut, w trakcie których zanotował na swoje konto 16 punktów (5/7 FG, 3/4 3PT), 6 zbiórek, 2 asysty i 3 bloki. Wyglądał bardzo spójnie. Grał tak, jak robił to w całym poprzednim sezonie dla Realu Madryt, bez ciśnienia, bez presji i bez nerwów. Gra Mavs z Donciciem na parkiecie może wyglądać znacznie płynniej, bo to jedna z tych rzeczy, które Słoweniec robi w wyjątkowy sposób. Jest w stanie pracą na koźle oraz narzuceniem tempa tak ustawić mecz, by pasował schematom drużyny. Czekamy na więcej.

Zobacz także: Wielki pech Markkanena
fot. Elsa/Getty Images
Michał Kajzerek
@mkajzerek