Rozgrywający Boston Celtics przygotowuje formę na play-offy. Zespół Brada Stevensa zapowiadał, że w serii z jedną drużyną, do której dostosują swoje możliwości zaprezentują pełen potencjał tej grupy. Kibice C’s zapewne nie mogą się już doczekać.

 

Tak czy inaczej drużynie z Bostonu zostało coraz mniej czasu, by zoptymalizować swoją grę przed rozpoczęciem play-offów. Po raz kolejny potrzebowali dostać strzał, by się obudzić i nie pozwolić Sacramento Kings zabrać do domu zwycięstwa. W pierwszej połowie prowadzenie gości z Kalifornii wzrosło już do 17 punktów, więc sytuacja była mało obiecująca. Ale Kyrie już w pierwszych 24 minutach zdobył 19 punktów, by pomóc swojej drużynie utrzymać się jak najbliżej rywala. Konsekwentnie Celtics odrabiali straty dzięki lepszej dyscyplinie w obronie i dobrym decyzjom w ataku. W czwartej kwarcie prowadzenie gospodarzy wzrosło już do 13 oczek.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Celtics wygrali mecz 126:120. To czwarte zwycięstwo podopiecznych Stevensa w ostatnich pięciu meczach. To podkreśla jak sinusoidalna forma charakteryzuje zespół z Bostonu w bieżących rozgrywkach. Kyrie Irving był w tym starciu liderem z prawdziwego zdarzenia. Skończył zawody mając na swoim koncie 31 punktów (11/28 FG, 1/9 3PT, 8/9 FT), 10 zbiórek, 12 asyst, przechwyt i blok. Co ciekawe – to dopiero jego drugie triple-double w karierze. Pierwsze zanotował będąc zawodnikiem Cleveland Cavaliers, gdy zdobywanie triple-double nie było jeszcze takie modne, jak obecnie. Tymczasem Sacramento Kings powoli tracą szansę na dogonienie ósemki zachodu.

Zobacz także: Kto poczynił największy postęp?
fot. Kim Klement
Michał Kajzerek
@mkajzerek