Słodko-gorzkie zwycięstwo Golden State Warriors z San Antonio Spurs. Spotkanie mogło skończyć się inaczej, gdyby Bryn Forbes wykorzystał świetne podanie od Kyle’a Andersona na dwie sekundy przed końcem czwartej kwarty.

 

Golden State Warriors wygrali z San Antonio Spurs po zaciętej końcówce. Po zaledwie dwóch minutach pierwszej kwarty, parkiet opuszczał Stephen Curry, który ponownie doznał kontuzji kostki, tej samej co poprzednio. Rozgrywający doznał urazu na początku grudnia i do tej pory z kostką się ostatecznie nie uporał. Nie wiadomo, jak poważna jest kontuzja z poprzedniej nocy. Warriors prowadzili 11-punktami na początku drugiej kwarty, ale run 10:0 Spurs pozwolił im wrócić do gry. Goście z San Antonio prowadzili przez większość meczu, ale przy stanie 105:101 dla Ostróg, Warriors zrobili serię 8:0, która zdecydowała o losach meczu. KD zanotował w finałowej kwarcie 14 oczek z rzędu.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

Goście mieli 2,3 sekundy, by doprowadzić do dogrywki po tym, jak Durant spudłował jeden rzut wolny. Kyle Anderson podał do wolnego Bryna Forbesa, ale jego próba odbiła się tylko od obręczy. Dla Warriors 37 oczek (14/26 FG, 4/7 3PT), 11 zbiórek, 4 asysty Duranta. Z triple-double mecz skończył Draymond Green – 11 punktów (4/11 FG), 12 zbiórek, 10 asyst. W kolejnym meczu GSW zagrają z rozpędzonymi Portland Trail Blazers. Bez Curry’ego w rotacji to może być bardzo uciążliwy pojedynek. Poza tym zespół Steve’a Kerra cały czas goni Houston Rockets i to kolejny powód do zmartwień w kontekście ewentualnej absencji Stepha. Przerwa najwyraźniej by się zawodnikowi przydała.

Zobacz także: D-Rose wraca
fot. Marcio Jose Sanchez
@mkajzerek
Michał Kajzerek