Houston Rockets będą długo żałować tej porażki. Mike D’Antoni skakał z wściekłości po każdym kolejnym nieodgwizdanym przewinieniu na Jamesie Hardenie. Interpretacje są różne, ale wynik pozostaje taki sam, Golden State Warriors wygrywają mecz nr 1.

 

Mecz toczył się w bardzo nerwowej atmosferze, ale zawodnicy zachowywali zimną krew. Nie było też wielu historii pozasportowych związanych z przepychankami, czy jakimikolwiek personalnymi nieścisłościami. Widać było, że obie drużyny mają wobec siebie naprawdę dużo szacunku. Na kilka godzin przed rozpoczęciem tej serii nie było jasne, czy otworzą ją Klay Thompson i Stephen Curry. Splash Brothers narzekali na swoje kostki po serii z Los Angeles Clippers. Jednak gdy wybiegli na parkiet Oracle Arena, by się rozrzucać, stracili wszelkie wątpliwości. Ich brak na tym etapie byłby dla rywala zbyt dużym ułatwieniem. Warriors na początku spotkania byli w stanie wypracować kilkupunktową przewagę. Rockets nawiązali kontakt dopiero w końcówce drugiej kwarty doprowadzając do remisu.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Druga połowa była już bitwą na noże. Na 6 minut przed końcem po trafieniu Nene Hilario było 89:89, co zapowiadało pasjonujący crunch-time. Po wsadzie bardzo aktywnego w tym meczu Andre Iguodali GSW objęli 5-punktowe prowadzenie (96:91). Gdy na zegarze pozostało 40 sekund akcja 2+1 Jamesa Hardena zmniejszyła stratę gości do dwóch oczek, Warriors mieli przed sobą decydujące posiadanie, w którym Kevin Durant stracił piłkę w akcji i dał rywalowi znakomitą szansę. Harden czując upływający czas oddał szalony rzut ze szczytu, ale piłka ledwo odbiła się od obręczy. Zawodnicy i sztab Rockets protestowali, że był przy próbie faulowany, ale sędzia nie zdecydował się użyć gwizdka. De facto użył go dopiero, gdy usłyszał pretensje od Chrisa Paula. Lider Rakiet został automatycznie wyrzucony z parkietu.

Co zrobili Warriors po odzyskaniu piłki? Stephen Curry wymanewrował Nene Hilario w akcji jeden na jeden i trafił soczystą trójkę, która zakończyła spotkanie i dała mistrzom zwycięstwo 104:100. Najlepszym punktującym gospodarzy był Kevin Durant notując 35 oczek (11/25 FG, 1/3 3PT, 12/15 FT), 5 zbiórek i 3 asysty. Dokładnie taką samą liczbą punktów odpowiedział James Harden, choć miał słabe 9/28 z gry. Nadrobił rzecz jasna na linii rzutów wolnych trafiając 13 z 14 prób. Drugi mecz także w Oakland.

Zobacz także: Griffin przykładem dla Westbrooka
fot. ESPN
Michał Kajzerek
@mkajzerek