Mike Budenholzer postanowił nie zwlekać. Już w pierwszym meczu finałów wschodniej konferencji postanowił wygrać mecz zawodnikiem, którego obrona rywala potraktowała ulgowo. Wszyscy skupili się na Giannisie Antetokounmpo, a tu przyszedł Brook Lopez.

 

Długie oczekiwanie na rywala w finale wschodu ostatecznie nie wybiło Milwaukee Bucks z rytmu. Ekipa z Wisconsin wygrała pierwszy mecz rywalizacji z Toronto Raptors 108:100 wykorzystując wsparcie własnej publiczności. Nie da się mimo wszystko ukryć, że podopieczni Mike’a Budenholzera mieli swoje problemy. Przez trzy kwarty spotkanie wyglądało tak, jakby Raptors mieli za chwilę rywalowi odjechać. Gospodarze cały czas trzymali się burty i próbowali odpowiadać, ale na efekty czekali aż do czwartej kwarty. Zamknęli mecz runem 10:0 i przyczynili się do ośmiu pudeł z rzędu rywala. Finałowe dwanaście minut wygrali 32:17, a Brook Lopez zanotował w tym okresie 13 punktów będąc wspomnianym elementem zaskoczenia.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Mogliśmy się spodziewać, że obrona Raptors przerzuci wszystkie swoje siły na powstrzymanie Giannisa Antetokounmpo. Nick Nurse wybrał jednak bezpieczne podejście, chciał mieć pewność, że żaden z kolegów Giannisa nie wykorzysta dodatkowego miejsca. Taktyka działała przez trzy kwarty, w czwartej odpalił Lopez. Wysoki skończył mecz z rekordem kariery w play-offach. Finalnie miał na swoim koncie 29 punktów (12/21 FG, 4/11 3PT), 11 zbiórek i 2 asysty. Kyle Lowry (30 punktów) i Kawhi Leonard (31 punktów) robili, co w ich mocy, by jak najszybciej odstawić ten mecz na półkę. W pewnym momencie prowadzenie gości wynosiło już 13 punktów. Jednak gdy Lopez zaczął strzelać, byli tym wyraźnie zaskoczeni. Mecz numer dwa również w Milwaukee.

Zobacz także: Gdzie zniknął Lillard?
fot. Kamil Krzaczynski-USA TODAY Sports
Michał Kajzerek
@mkajzerek