Philadelphia 76ers gościła poprzedniej nocy Detroit Pistons, a to oznaczało kolejną odsłonę pojedynku pomiędzy Joelem Embiidem i Andre Drummondem. Po raz kolejny jednak środkowy Tłoków nie był w stanie się przeciwstawić.

 

Blake Griffin próbował odpowiedzieć na dominację Joela Embiida notując na swoje konto 38 punktów (12/21 FG, 2/7 3PT), 13 zbiórek, 6 asyst i 2 przechwyty. Jednak starania Griffina ostatecznie nie wystarczyły. Philadelphia 76ers objęła prowadzenie na początku meczu i kontrolowała je do samego końca, nie pozwalając Detroit Pistons przejąć inicjatywy i wygrywając 109:99. Wyjątkowo ciężko musiał pracować Embiid, który nie otrzymał wystarczającego wsparcia kolegów. Tylko 1/6 z gry Markelle’a Fultza i zaledwie cztery rzuty Bena Simmonsa. Podciągnęli nieco gracze rezerwowi – 14 punktów Mike’a Muscali i 16 oczek J.J.-a Redicka.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Jednak Embiida w takiej formie ogląda się bardzo przyjemnie. Drummond nie miał bladego pojęcia, jak wysokiego Szóstek zatrzymać. Joel w ostatecznym rozrachunku zanotował na swoje konto 39 oczek (10/18 FG, 1/3 3PT, 18/23 FG), 17 zbiórek, asystę i 2 bloki. Liczba oddanych rzutów z linii wolnych pokazuje, jak bezradna była obrona Pistons przeciwko wysokiemu Szóstek. Tłoki zaczęły sezon od 4-0, już jest 4-4. Griffin w – prawdopodobnie – najlepszej formie w karierze nie wystarczy Dwane’owi Caseyowi, by stanowić konkretną siłę wschodniej konferencji. Sixers natomiast mają bilans 6-4 i walczą z kilkoma problemami, m.in. brakiem produktywności najmłodszych graczy.

Zobacz także: Co się dzieje z Gortatem
fot. Bill Streicher
Michał Kajzerek
@mkajzerek