Po znakomitym pierwszym sezonie na ligowych parkietach, przed Benem Simmonsem rok numer dwa, w którym ten ma zaprezentować się z jeszcze lepszej strony. Na razie tylko się popisuje, np. rozdając w meczu 14 asyst.

 

Philadelphia 76ers w pierwszym meczu pre-season rozegrała domowe spotkanie z Melbourne United. Ekipa z Australii robi coroczne tournee po miastach Ameryki, by pomóc zespołom w NBA w trakcie przygotowań do kolejnych rozgrywek. Trener Brett Brown postanowił od razu wystawić bardzo mocną piątką z Fultzem, Simmonsem, Embiidem, Sariciem i Covingtonem. W takiej sytuacji J.J. Redick jest sixth-manem. Sixers ostatecznie wygrali każdą kwartę i pewnie pokonali gości z Melbourne różnicą 20 punktów. Ben Simmons miał kilka spektakularnych akcji i generalnie dobrze się bawił.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Zabrakło mu dwóch oczek i dwóch punktów do triple-double. Zanotował 8 punktów, 8 zbiórek i 14 asyst! Dołożył jeszcze blok i dwa przechwyty. Simmons traktował ten mecz jak gierkę treningową – odbijał sobie piłkę od tablicy, zatrzymywał się i nonszalancko szukał otwartych kolegów. United w żaden sposób nie potrafiło wybić go z jego naturalnego rytmu. W meczu przeciwko obronie ekipy NBA już tak łatwo nie będzie, co nie zmienia faktu, że kibice, którzy oglądali mecz z trybun dostali od Australijczyka konkretne widowisko. Szóstki mogą być jednym z najchętniej oglądanych zespołów kolejnego sezonu.

Zobacz także: Rozier niczym się nie martwi
fot. Rob Carr
Michał Kajzerek
@mkajzerek