Miami Heat gościli poprzedniej nocy Philadelphię 76ers w ostatnim meczu Dwyane’a Wade’a przed publicznością, którą zabawiał tak wiele lat. Jeden z najlepszych rzucających obrońców w historii NBA pożegnał się z wielką klasą.

 

Oczy wszystkich w Miami były skierowane poprzedniej nocy na jednego koszykarza. Dwyane Wade ma za sobą fantastyczną karierę. Poprzedniej nocy rozegrał ostatni mecz na parkiecie, który dał mu tak wiele radości. Po raz ostatni usłyszał „MVP” – w pełni zasłużone, bo przy okazji Miami Heat rozbili Philadelphię 76ers. Niestety w trzeciej kwarcie dowiedzieli się, że to dla nich koniec rywalizacji o play-offy. Zatem było już jasne, że przed nami finałowe minuty Wade’a w jego domu. Kibice nie dostali gracza, który ledwo dociąga do poziomu, jaki prezentował przez wiele lat. Zobaczyli Wade’a w jego najlepszej odsłonie – bawiącego się w koszykówkę, pomagającemu drużynie i bez przerwy dostarczającego dużo frajdy z oglądania jego gry. Takie pożegnania nigdy nie są łatwe.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Grizzlies naprawdę wysoko prowadzili z Pistons – porażka Detroit dawała Heat szansę. Jednak Tłoki się podniosły i przypieczętowały dla siebie fazę posezonową. To nadal była piękna noc w Miami. Wade zanotował na swoje konto 30 punktów (10/23 FG, 4/10 3PT), 3 zbiórki i 3 asysty, a jego zespół rozbił rywala 122:99. Zaraz po zakończeniu Wade zamienił się koszulkami z Jimmym Butlerem – dwóch wychowanków Marquette. Najstarszy syn Wade’a, który ma szansę na grę w NBA, oglądał ostatnie minuty na ławce rezerwowych Heat. Podziękowania za całą karierę złożył Dwyane’owi sam Barack Obama wrzucając wideo na swojego Instagrama. Swój ostatni mecz w karierze Wade zagra na Brooklynie przeciwko Nets.

Ostatnie minuty przeciwko Sixers należały tylko do Wade’a – w czwartej kwarcie zanotował na swoje konto 14 punktów. Po jednym z trafień jego małżonka Gabrielle Union-Wade klepnęła męża w plecy, by dodać mu jeszcze więcej energii na te finałowe minuty. Mecz okazał się tylko produktem ubocznym nocy będącej świętem dla koszykarza, którego Miami pokochało, jak żadnego innego sportowca. Szkoda, że tak wspaniała kariera dobiega końca w momencie, w którym Dwyane’a stać jeszcze na naprawdę kilka lat dobrej gry. Taka była jednak jego decyzja. Chciał przede wszystkim pożegnać się z ligą na własnych warunkach. Brawo!

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez COMPLEX (@complex)

Zobacz także: Ostatnia 30-stka Dirka
fot. Bill Streicher-USA TODAY Sports
Michał Kajzerek
@mkajzerek