Nie powinniśmy lekceważyć kandydatury Paula George’a w kontekście walki o MVP sezonu regularnego. Zawodnik Oklahomy City Thunder udowadnia to nam na każdym kroku. Poprzedniej nocy poprowadził OKC do wielkiego zwycięstwa.

 

Goście musieli je wytargać. Po bardzo słabej pierwszej połowie, w której prowadzenie Houston Rockets urosło do 26 punktów, w drugiej podopieczni Billy’ego Donovana włączyli wyższy bieg i krok po kroku zaczęli straty odrabiać. Głównie za sprawą defensywy, która zaczęła dusić Rockets. Paul George podążał za Jamesem Hardenem niczym jego cień zmuszając do trudnych rzutów przez ręce. Czwarta kwarta była prawdziwym spektaklem koszykarskich osobowości i poniekąd zapowiedzią tego, co możemy oglądać już w play-offach. Niewykluczone, że na którymś etapie zespoły się spotkają.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Na 26 sekund przed końcem Russell Westbrook wjechał pod kosz i dał swojej drużynie jednopunktowe prowadzenie. W kolejnym posiadaniu Harden spudłował trójkę i George faulowany po drugiej stronie parkietu stanął na linii rzutów wolnych kończąc rywalizację 117:112. West zanotował dziewiąte triple-double z rzędu, czym wyrównał rekord Wilta Chamberlaina – 21 punktów, 12 zbiórek i 11 asyst rozgrywającego. Ale swój face-off mieli przede wszystkim George i Harden. Zawodnik Thunder skończył z dorobkiem 45 punktów (12/22 FG, 6/14 3PT, 15/18 FT), 11 zbiórek i 3 asysty. Harden zatrzymał się na 42 oczkach (11/28 FG, 6/16 3PT, 14/15 FT).

Zobacz także: Heat zastrzegą numer Bosha
fot. lockedonrockets.com
Michał Kajzerek
@mkajzerek