To może być wręcz epicki pojedynek, jeżeli Philadelphia 76ers i Milwaukee Bucks spotkają się w play-offach. Poprzedniej nocy dostaliśmy bardzo interesującą zapowiedź tej rywalizacji, gdy Bucks na własnym parkiecie podejmowali gości z Philly.

 

Giannis Antetokounmpo dwoił się i troił pobijając swój rekord punktowy, ale to Philadelphia 76ers i Joel Embiid mieli na końcu powody do radości. Po meczu lider Milwaukee Bucks nie ukrywał, że match-up z Embiidem był dla niego sporym wyzwaniem i wysoki Szóstek skutecznie utrudniał mu zadanie. Sam Joel nie może być jednak zadowolony z faktu, że obrona jego drużyny pozwoliła Antetokounmpo na tyle ofensywnej swobody. Grek obudził się w drugiej połowie trafiając 10/13 z gry i 14/16 z linii rzutów wolnych. Koledzy z drużyny Giannisa żałowali po meczu, że w tak wyjątkową dla niego noc nie byli w stanie mu pomóc przegrywając 125:130.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Dla Joela Embiid wyzwanie było bardzo personalne. Mówimy o dwóch graczach, którzy są wyróżniającymi się postaciami ligi. Jednak Brettowi Brownowi zależało przede wszystkim na grze kolektywu i w tym Sixers wyglądali znacznie lepiej. Joel skończył mecz z dorobkiem 40 punktów (15/31 FG, 4/13 3PT, 6/7 FT), 15 zbiórek, 6 asyst, 3 przechwytów i bloku. Odpowiedział na 52 oczka (15/26 FG, 3/8 3PT, 19/21 FT), 16 zbiórek, 7 asyst, 2 przechwyty i blok Antetokounmpo. Na 1:18 przed końcem Bucks przegrywali 114:118. Wystarczyło zabezpieczyć zbiórkę po pudle Embiida, ale to Ben Simmons zebrał i dobił, co zapewniło Sixers przewagę, której już nie oddali.

Zobacz także: Bucks osłabieni na play-off
fot. nbcsports.com
Michał Kajzerek
@mkajzerek