Po piąte zwycięstwo z rzędu Houston Rockets pojechali do Bostonu, gdzie w ostatnim czasie panuje bardzo nerwowa atmosfera. Celtics nie spełniają w tym sezonie oczekiwań i wyraźnie za wysoko postawili sobie poprzeczkę. James Harden był wobec tego bezlitosny.

 

Lider Houston Rockets po raz 24 w tym sezonie zanotował minimum 6 trójek i 40 punktów. Pewnie zmierza po koronę króla strzelców. Ekipa z Teksasu jest już mecz za czwartą w tabeli Oklahomą City Thunder. Dla Boston Celtics to piąta porażka w ostatnich sześciu meczach. Znacznie utrudnia im to walkę o dobrą pozycję przed rozpoczęciem play-offów. Utknęli w zasadzie na 5. miejscu i mają bezpieczny dystans do Detroit Pistons i problematycznie dużą stratę do Philadelphii 76ers, więc najprawdopodobniej do kolejnej fazy przystąpią bez przewagi parkietu. Na pewnym etapie ostatniego meczu Rockets prowadzili różnicą 28 punktów. Ostatecznie wygrali 115:104.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Run 17:6 Celtics z początku czwartej kwarty pozwolił im zejść do -10. Na 5 minut przed końcem Terry Rozier faulowany przy rzucie za 3 mógł jeszcze bardziej zniwelować przewagę, ale spudłował wszystkie trzy próby z linii rzutów wolnych, co stało się symbolem tej przegranej. Na 1:44 przed końcem James Harden opuszczał parkiet po przekroczeniu limitu fauli. Miał na swoim koncie 42 punkty (14/31 FG, 6/18 3PT, 8/9 FT), 7 zbiórek, 4 asysty, 2 przechwyty oraz blok. Celtics nie byli już w stanie obrócić losów tego spotkania. Brad Stevens brał ostatnio na siebie odpowiedzialność za wyniki jego drużyny. C’s wiedzą jednak, że ostateczna weryfikacja przyjdzie już w play-offach. Najwięcej pracy będą mieli do wykonania w obronie, gdzie w ostatnim czasie nabrali niechlujności. Wkrótce wrócić do gry ma Aron Baynes, w czym sztab upatruje szansy na uzdrowienie sytuacji.

Zobacz także: Snoop ma dosyć Lakers
fot. Thearon W. Henderson
Michał Kajzerek
@mkajzerek