Donovan Mitchell bardzo poważnie myśli o nagrodzie dla najlepszego pierwszoroczniaka. Poprzedniej nocy rzucił obronie New Orleans Pelicans 41 punktów i wygląda jak przyszła gwiazda tej ligi.

 

Ekipa z Salt Lake City miała w tym meczu sporo problemów. Przegrali drugą kwartę 16:26 i do szatni schodzili ze stratą 12 punktów. W drugiej połowie byli już zupełnie inną drużyną. Prowadził ją debiutant, który bezustannie napędzał grę swoim szalonym talentem. W Utah zastanawiali się, jak zakryją brak w składzie Gordona Haywarda. W drafcie postawili na perspektywicznego Mitchella, ale nikt się nie spodziewał, że wychowanek Louisville tak szybko weźmie się do pracy, decydując dla swojej drużyny o zwycięstwach. Poprzedniej nocy był po prostu fenomenalny i zapewnił fanom znakomitą rozrywkę.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

Mitchell jest pierwszy debiutantem od Blake’a Griffina z 2011, który dobił do 40 oczek. Skończył z linijką 41 punktów (13/25 FG, 6/12 3PT), 4 zbiórek i 4 asyst. Zatem “4”to od dzisiaj szczęśliwa liczba Donovana. Niestety w czwartej kwarcie meczu kontuzji pachwiny doznał Anthony Davis. Lider New Orleans Pelicans upadł mocno na parkiet i na jego twarzy natychmiast pojawił się grymas bólu. Alvin Gentry w pomeczowej rozmowie z dziennikarzami przyznał, że gra Davisa w kolejnym meczu drużyny jest mało prawdopodobna. Do szatni Davis zjeżdżał na wózku, ponieważ nie potrafił położyć na nogę żadnego ciężaru.

Cały mecz sprowadził się do ofensywnej szarży Jazz w czwartej kwarcie. Przez 36 minut pojedynku, Pels mimo dobrej obrony przeciwnika rzucali 52% z gry i trafili 11/21 z dystansu. W trzeciej kwarcie gracze Quina Snydera przegrywali różnicą 16 oczek. Gospodarze włączyli jednak drugi bieg i kilkoma seriami doprowadzili do wyrównania 103:103 na 2 minuty przed końcem. To właśnie w tym momencie Donovan dostał od zespołu instrukcję, by agresywnie atakować. Trafiał z wyskoku, spod kosza – zaprezentował w tym czasie niemal cały arsenał, przy okazji prowadząc Jazz do dwunastego zwycięstwa w sezonie.

Zobacz także: Kawhi bliski powrotu
fot. Reinhold Matay
Michał Kajzerek
@mkajzerek