Boston Celtics wygrali drugi mecz w serii z Indianą Pacers i na parkiet rywala jadą po sweep. Podopieczni Brada Stevensa po wszystkich dramatach sezonu regularnego, play-offy rozpoczęli jak drużyna gotowa rywalizować o mistrzostwo.

 

Za wcześnie jednak, by chwalić i się rozpływać. Boston Celtics przystępowali do serii z Indianą Pacers jako jej faworyt i wykonali swoje zadanie wykorzystując przewagę parkietu. Losy meczu de facto przesądziła dopiero czwarta kwarta, na którą gracze Nate’a McMillana postanowili nie wychodzić przegrywając ostatecznie 12:31. Gdyby nie ta całkowita ofensywna i defensywna zapaść rywala, Celtics mieliby znacznie większe problemy z wyrwaniem tego zwycięstwa. Na osiem sekund przed końcem 2+1 Jaysona Tatuma pozwoliło gospodarzom zbudować 6-punktową przewagę, której nie mogli już wypuścić. Starcie skończyło się wynikiem 99:91.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

W trakcie ostatnich pięciu minut Celtics zrobili run 10:0. Kyrie Irving rok temu przyglądał się grze swojej drużyny z ławki rezerwowych, dlatego lider składu chce się cieszyć każdą minutą spędzoną na parkiecie. Poprzedniej nocy był najlepszym graczem kończąc z dorobkiem 37 punktów (15/26 FG, 6/10 3PT), 6 zbiórek, 7 asyst i 2 bloków. Dzielnie wspierał go Tatum, który dołożył od siebie 26 oczek (11/20 FG, 3/6 3PT). Jeżeli Pacers uda się odpowiedzieć i wygrają pierwszy mecz na własnym parkiecie, to nadal może być interesująca seria. Z drugiej strony ekipa z Bostonu stoi przed ogromną szansą. Mogą szybko zamknąć rywalizację i zbierać energię na drugą rundę.

Zobacz także: Frustracja 
Michał Kajzerek
@mkajzerek