W czwartej kwarcie Boston Celtics prowadzili już 10 punktami, ale pozwolili Washington Wizards wrócić do gry i bardzo poważnie liderowi wschodu zagrozić. Ostatecznie kontrolę przejął Kyrie Irving, który postanowił pociągnąć C’s na własnych barkach.

 

To miało być jedno z zadań Kyriego Irvinga po przenosinach do Bostonu. Uwolnił się od LeBrona Jamesa i otrzymał od trenera Brada Stevensa zielone światło do wykorzystania przewagi, jaką gwarantuje mu talent. Celtics rozluźnili się w końcówce czwrtej kwarty i dopiero trzy rzuty wolne Irving na 9 sekund przed końcem, pozwoliły gościom wyrównać stan spotkania i doprowadzić do dogrywki. Koszykarze z Waszyngtonu po meczu mówili o nie najlepszej pracy sędziów. To Morris faulował Kyriego w końcówce czwartej kwarty, ale według zawodnika – sędzia nie powinien w tym wypadku używać gwizdka. Na brak reakcji ze strony sędziów narzekał także Bradley Beal. Jego zdaniem – Wizards nie byli nagradzani równie sprawiedliwe co przeciwnik.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

Irving zdobył 12 z ostatnich 17 punktów swojej drużyny. W dogrywce kluczowe punkty trafił Jaylen Brown, najpierw kończąc lay-upa, a za chwilę trafiając trudną trójkę z rogu. Dzięki temu C’s wyszli na 5-punktowe prowadzenie, którego już nie oddali. Porażka byłaby bardzo kosztowna, bo tuż za nimi w tabeli wschodu są Toronto Raptors, którzy pewnie pokonali poprzedniej nocy New York Knicks. Irving skończył zawody mając na koncie 28 punktów (9/19 FG, 9/10 FT), 5 zbiórek, 6 asyst, przechwyt i blok. Brown dołożył 18 oczek z 16 rzutów. Po stronie Wiz 27 punktów (9/18 FG, 3/5 3PT), 11 zbiórek Otto Portera. Marcin Gortat z double-double 10 oczek, 10 zbiórek.

Zobacz także: Knicks obudzą talent z Konga?
fot. Kim Klement
@mkajzerek
Michał Kajzerek