James Harden wykręcił dwie linijki w przekroju kilku dni, które walczą o miano najlepszej pierwszego miesiąca rozgrywek. Poprzedniej nocy Houston Rockets pokonali na własnym parkiecie Cleveland Cavaliers.

 

Dla mistrzów wschodu to szósta porażka w ostatnich ośmiu meczach. Na starcie w Teksasie Cleveland Cavaliers wyszli bez nominalnego rozgrywającego. Derrick Rose narzekał na ból lewej kostki, więc sztab medyczny zapobiegawczo postanowił odsunąć zawodnika od gry. To oznaczało, że obowiązki play-makera w dużej mierze przejął LeBron James. Skończył z dorobkiem 33 punktów (15/24 FG), 4 zbiórek, 7 asyst i… 9 strat. Naprzeciw siebie miał Jamesa Hardena. Lider Houston Rockets jest w znakomitej formie, co potwierdził kolejnym spektakularnym występem. Cavs nie mieli pojęcia, co z nim zrobić.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

Harden spędził na parkiecie 43 minuty i przez 43 minuty był najgorszym koszmarem, jaki obrona przeciwnika mogła sobie tylko wyobrazić. Skończył zawody notując 35 punktów (8/21 FG, 6/14 3PT, 13/14 FT), 11 zbiórek, 13 asyst, 5 przechwytów, blok i… 5 strat. Szczególne wrażenie robi te 5 przechwytów, bo to wizytówka pracy w obronie zawodnika. Problemy z defensywną jeden na jeden i dyscypliną taktyczną, Harden stara się nadrobić sprytnym czytaniem gry. Czasami podejmuje ryzyko i naraża całą pierwszą i drugą linię obrony swojej drużyny, ale to ryzyko, do którego w Houston zdążyli przywyknąć.

Rockets prowadzili już 111:98 na kilka minut przed końcem meczu. Ale run 13:1 Cavaliers zmniejszył stratę do zaledwie punktu (112:111), gdy na zegarze pozostawało 90 sekund. Goście mogli wykorzystać moment i zabrać Rox zwycięstwo z rąk, ale kolejnych 5 punktów zdobył dla gospodarzy Clint Capela. Center najpierw skończył akcję 2+1 po alley-oopie od Hardena, a następnie poprawił rzut Jamesa po ofensywnej zbiórce. Dzięki jego znakomitemu ustawieniu na parkiecie, Rockets na 10 sekund przed końcem byli +4 i zamknęli rywalizację. Szwajcar wyrasta na jednego z najlepszych środkowych w lidze.

Zobacz także: Problemy Porzingisa?
fot. Troy Taromina
Michał Kajzerek
@mkajzerek