Cleveland Cavaliers przegrywali w tym meczu już 23 punktami i wszystko zapowiadało kolejną porażkę przeciwko wyraźnie słabszej ekipie. Wtedy jednak LeBron James podwinął rękawy i wrócił do pracy.

 

Oprócz powrotu Cleveland Cavaliers, była jeszcze jedna sytuacja warta uwagi. Sytuacja miała miejsce pod koniec pierwszej kwarty spotkania i w dużej mierze była efektem wcześniejszych słów LeBrona Jamesa na temat błędu Phila Jacksona. Otóż LBJ stwierdził, że były już prezes New York Knicks, w ostatnim drafcie powinien postawić na Dennisa Smitha Jr. W Nowym Jorku zaufali jednak młodemu Francuzowi – Frankowi Ntilikinie. Po jednym z trafień Cavs, Frank chciał podnieść piłkę z parkietu i wyjść za linię boczną. Cały czas jednak na jego drodze stał James. Doszło do małej przepychanki, w którą wmieszał się jeszcze Enes Kanter.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

Ntilikina mógł po prostu LeBrona ominąć. Postanowił jednak odrobinę gwiazdę Cavs poprzepychać. Zaraz po tym zamieszaniu, New York Knicks zaczęli budować przewagę, wyraźni podgrzani atmosferą, jaka wytworzyła się w Madison Square Garden. Grali szybko i skutecznie. Na pewnym etapie bezradna obrona Cavs pozwoliła rywalowi powiększyć swoją przewagę do 23 punktów. Morderstwo nastąpiło w finałowej kwarcie, którą Cavaliers wygrali 43:25. Podczas tych 12 minut Cavs trafili dziewięć trójek, LBJ skończył z dorobkiem 23 punktów (7/14 FG, 2/4 3PT, 7/10 FT), 9 zbiórek, 12 asyst i 3 bloków.

19 ze swoich 21 punktów w tym wielkim powrocie zanotował Kyle Korver. Knicks stanęli przed ogromną szansą na odniesienie drugiego zwycięstwa w sezonie przeciwko Cavaliers. Obrona Jeffa Hornacka nie miała jednak odpowiedzi na ofensywną szarżę rywala. Cavs grali bez Derricka Rose’a, który leczy kostkę. Sztab medyczny nie jest w stanie jasno określić daty powrotu rozgrywającego. Z tego też powodu więcej obowiązków spadło na LeBrona Jamesa, który zawsze podkreślał, że dobrze czuje się w roli play-makera. Poprzedniej nocy okazał się wyjątkowo skuteczny, choć popełnił 5 strat. Na 1:20 przed końcem trafił kluczową trójkę sprzed twarzy Kristapsa Porzingisa.

Zobacz także: Okruszki Vol. 3
Michał Kajzerek
@mkajzerek