Toronto Raptors kontynuują znakomity start sezonu i poprzedniej nocy zapisali na swoje konto 9 wygraną. Zespół z Kanady w Los Angeles grał bez Kawhiego Leonarda, ale w dużej mierze wyręczył go – dość niespodziewanie – Serge Ibaka.

 

Kawhi nie wyszedł poprzedniej nocy na parkiet, bo w piątek doznał drobnego urazu stopy i zespół nie chciał ryzykować. Zarówno zawodnik, jak i Toronto Raptors na wspólną przyszłość patrzą długofalowo, dlatego dmuchają na zimne i gdy na to pozwalają okoliczności, nie ryzykują zdrowiem swojego najlepszego gracza. Dla Los Angeles Lakers mecz z poprzedniej nocy był drugim w back-to-back po wyjazdowej wygranej przeciwko Portland Trail Blazers. Gospodarze wyglądali na podmęczonych, Raptors z dużą łatwością kreowali grę i już po pierwszej kwarcie prowadzili 42:17. Co ciekawe – LAL wygrali każdą z pozostałych kwart, ale różnica z 12-stki otwierającej spotkanie ostatecznie okazała się za duża. Goście wygrali 121:107.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Pod nieobecność Leonarda, bardzo dużą część obowiązków związanych z dostarczaniem punktów wziął na siebie Serge Ibaka. Poprzedniej nocy był wyjątkowo aktywny notując 34 punkty (15/17 FG, 1/1 3PT), 10 zbiórek, 2 asysty i 2 przechwyty. Defensywa Jeziorowców nie miała pojęcia, jak sobie z Ibaką poradzić, ten w konsekwencji rozegrał swój najlepszy mecz sezonu. Raps ofensywnie prezentują się naprawdę dobrze. Nick Nurse, który jest specjalistą od atakowanej strony parkietu, przedstawił drużynie konkretny plan zakładający wykorzystanie konkretnych umiejętności jego zawodników. Zatem wszystko zmierza w dobrym kierunku, ale siłę zespołu ostatecznie zweryfikują play-offy.

Zobacz także: Chandler w LA
fot. Harry How/Getty Images
Michał Kajzerek
@mkajzerek