Już tylko jedna wygrana dzieli Toronto Raptors od jednej z najważniejszych sportowych historii w dziejach kraju. Zwyciężyć w zmaganiach najlepiej zorganizowanej amerykańskiej ligi? Jest naprawdę blisko czegoś, co zapamiętamy na długo.

 

Na parkiet finałów wrócił Klay Thompson, co było dla Golden State Warriors bez wątpienia kluczowe. Ogromne brawa należały się jednak Kevonowi Looneyowi, który postanowił założyć koszulkę pomimo – w zasadzie – złamanej kości barku. Ogromne poświęcenie ze strony wysokiego, który błagał o drugą opinię dającą mu zielone światło. Gospodarze dość nieoczekiwanie wyszli już w pierwszej kwarcie na 13-punktowe prowadzenie, Raptors z kolei przy życiu utrzymywał Kawhi Leonard – był 5/8 z gry po pierwszych 12 minutach przy mizernym 1/13 reszty ekipy. Jednak Raps cały czas trzymali się blisko, czekając na moment, w którym będą mogli zaatakować Warriors konkretną serią. Trójka Leonarda na starcie trzeciej kwarty dała ekipie Nicka Nurse’a pierwsze prowadzenie.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Trzecia kwarta była dla ekip wymianą ciosów, ale Raptors w końcu regularnie trafiali, co zaczęło im wychodzić na dobre. Run 18:3 zbudował dla ekipy z Kanady dobrą podkładkę pod finałowe 12 minut. Kawhi po przerwie rzucił 17 punktów trafiając jumper za jumperem. Nic nie wskazywało na to, by Warriors mieli w finałowej kwarcie przebić energię, z jaką wyszli Raptors. Historią była także obrona na Stephenie Currym, któremu wyraźnie brakowało pewności siebie, a każdy rzut wyglądał, jakby Steph nie bardzo wiedział, czy powinien rzucać. W całym meczu 9/22 z gry i 2/9 za trzy lidera urzędującego mistrza. Goście wyszli już na 16-punktowe prowadzenie i dokończyli mecz zwycięstwem 105:92 – trzecim w serii. To mógł być ostatni akt w Oracle Arena. Kawhi Leonard był fantastyczny i zanotował 36 punktów (11/22 FG, 5/9 3PT, 9/9 FT), 12 zbiórek, 2 asysty, 4 przechwyty i blok. Wyrasta na MVP finałów! Kolejny mecz z powrotem w Toronto!

Zobacz także: “Tak średnio bym powiedział”
fot. Frank Gunn/The Canadian Press
Michał Kajzerek
@mkajzerek