Portland Trail Blazers rozegrali popisowe zawody na własnym parkiecie i przyczynili się do drugiej porażki w sezonie Milwaukee Bucks. Katem zespołu Mike’a Budenholzera okazał się C.J. McCollum. W Oregonie również notują dobry początek.

 

Blazers z bilansem 8-3 są w czołówce zachodniej konferencji. Poprzedniej nocy na własnym parkiecie podejmowali Milwaukee Bucks, obecnie jedną z najgroźniejszych drużyn w lidze. Ekipy z Portland i Milwaukee to dwie drużyny z ofensywą w ligowym TOP5. Kibice mogli zatem liczyć na ciekawe koszykarskie widowisko. Blazers konsekwentnie budowali swoje prowadzenie przez trzy kwarty. Przed finałową dwunastką ich przewaga urosła do 14 oczek i spokojnie kontrolowali wydarzenia na parkiecie wygrywając 118:103. Bucks mieli problem z dobrze funkcjonującą ławką rywala, a przede wszystkim z C.J.-em McCollumem.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Lider gospodarzy w samej trzeciej kwarcie zanotował 19 oczek. W jednym z posiadań brutalnie złamał kostki soczystym cross-overem pierwszoroczniakowi – Donte DiVincenzo. W 36 minut McCollum zdobył 40 punktów (17/26 FG, 5/10 3PT), 5 zbiórek, 6 asyst oraz 4 przechwyty. C.J. z roku na rok staje się coraz dojrzalszym zawodnikiem, zarówno w ataku, jak i w obronie. To bardzo ważne dla Damiana Lillarda, który może cały czas liczyć na jego pomoc. Dwójka stanowi jedno z najlepszych ofensywnych połączeń w NBA, ale czy będą w stanie przebić się przez barierę pierwszej/drugiej rundy play-offów?

Zobacz także: Najlepsza jedynka draftu ostatnich lat?
fot. Geoff Burke
Michał Kajzerek
@mkajzerek