Nazwa miasta, w którym swoje mecze rozgrywają Grizzlies, pochodzi od starożytnego egipskiego Memfis. W epoce, gdy było stolicą – żyło w nim wielu znakomitych władców. Minęło parę tysięcy lat i Memphis ma kolejnego.

 

To był pojedynek koszykarskich gigantów. Niedoceniany Mike Conley przeciwko najbardziej złożonemu zawodnikowi ligi. W tym starciu Kawhi Leonard starał się wyciągnąć swój zespół bardziej niż robi to zazwyczaj. To oznacza jedno – San Antontio Spurs coraz poważniej traktują zagrożenie ze strony Memphis Grizzlies i ich liderów. Pojedynek poprzedniej nocy był zdecydowanie jednym z najlepszych z wszystkich, które dotąd widzieliśmy w play-offach. Drużyny nie potrafiły rozstrzygnąć wyniku po 48 minutach, dlatego emocje przeciągnęły się na dogrywkę. W niej również kibice obu drużyn chwytali się za serce.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

Na niespełna 8 minut przed końcem meczu, Grizzlies dysponowali 10-punktową przewagą, a Mike Conley prowadził swoją drużynę będąc najlepszym zawodnikiem na parkiecie. Jednak to Kawhi Leonard zdobył ostatnich 16 punktów swojej drużyny i niemal samodzielnie doprowadził do dogrywki. Conley mówił po wszystkim, że oglądanie Leonarda w takiej formie jest wręcz przerażające. W dogrywce ekipy wymieniały się ciosami. Na 7 sekund przed końcem był remis 108:108. Marc Gasol złapał piłkę i miał na plecach LaMarcusa Aldridge’a. Przekozłował kawałek i rzucił nad rękami dobrze broniącego LMA. Piłka wpadła do kosza!

Conley skończył mecz mając na swoim koncie 35 punktów (13/23 FG, 4/8 3PT, 5/7 FT), 9 zbiórek, 8 asyst i przechwyt. Warto wyróżnić także fantastycznego Leonarda – 43 oczka (14/30 FG, 7/10 3PT, 8/8 FT), 8 zbiórek, 3 asysty, 6 przechwytów. Panowie zapewnili kibicom w FedEx Forum znakomity koszykarski spektakl. Memphis Grizzlies ostatecznie doprowadzili do wyrównania w coraz lepiej wyglądającej serii. Na kolejne starcie zespoły wracają do Teksasu. Conley natomiast cały czas stara się potwierdzić, że jego 153 miliony dolarów nie były ze strony Grizz pomyłką. Idzie mu całkiem nieźle.

Zobacz także: Raptors odzyskują przewagę parkietu
fot. Jeff Swinger
Michał Kajzerek
@mkajzerek