Cleveland Cavaliers prowadzili po pierwszej połowie różnicą 7 punktów. Po wyjściu z szatni goście wrzucili wyższy bieg i przejęli inicjatywę. To drugie zwycięstwo Golden State Warriors w rywalizacji sezonu regularnego pomiędzy zeszłorocznymi finalistami.

 

Pojedynki pomiędzy Warriors i Cavaliers wyrosły na osobną historię, która toczy się gdzieś obok rywalizacji NBA. Zespoły grały ze sobą w trzech ostatnich finałach i istnieje duże prawdopodobieństwo, że spotkają się ponownie już za kilka miesięcy. Poprzedniej nocy, ekipa z Cleveland miała szansę zrewanżować się Golden State Warriors za porażkę w pierwszy dzień Świąt. Jednak Kevin Durant i koledzy w drugiej połowie postanowili pozbawić ich wszelkich złudzeń. Na tym etapie sezonu GSW wyglądają najlepiej i nie powinniśmy mieć co do tego wątpliwości. Marsz po obronę mistrzostwa na razie toczy się zgodnie z planem.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

To już trzynaste wyjazdowe zwycięstwo z rzędu Warriors. Najlepszym graczem na parkiecie był KD, który w samej trzeciej kwarcie zanotował 16 punktów. Skończył noc z linijką 32 punktów (9/16 FG, 4/6 3PT, 10/10 FT), 5 zbiórek, 8 asyst i 3 przechwytów. Skrzydłowy mówił po meczu, że Warriors w trakcie pojedynków wyjazdowych są nieco bardziej zrelaksowani i to pomaga im szybko znaleźć rytm zabójczy dla rywali. Przeciwko Cavs mistrzowie znaleźli go w trzeciej kwarcie. Cavaliers natomiast przegrali osiem z ostatnich dziesięciu meczów i muszą zacząć poważnie martwić się o swoją pozycję w tabeli. Lepszy rywal już w pierwszej rundzie play-offów może zabrać ekipie z Ohio sporo sił.

Durant podkreśla jednak, że Cavs na żadnym etapie sezonu nie byli w pełni sił i dopiero zaczynają wdrażać w swoje schematy Isaiah Thomasa. Durant, Curry i coach Steve Kerr upewnią się, by w Oakland nikt Cavaliers nie lekceważył, nie po finałach 2016. Poza grą wspomnianej dwójki, świetne minuty zapewniło Warriors ustawienie Andre Iguodala, Draymond Green, David West, Klay Thompson, Shaun Livingston. Powiększyli dla Warriors prowadzenie i zamknęli rywalizację. LeBron James zanotował 16 oczek w pierwszej kwarcie, skończył mecz z 32 punktami (12/18 FG), 8 zbiórkami, 6 asystami, 3 przechwytami i 4 blokami. Nie wystarczyło.

Zobacz także: Poster alert!
fot. Gregory Shamus
Michał Kajzerek
@mkajzerek