Miał mizerny początek sezonu i nie wyglądał tak, jak w swoim pierwszym roku w lidze. Jednak w ostatnim czasie udało mu się zażegnać problemy i gra koszykówkę, która decyduje dla Utah Jazz o zwycięstwach. Donovan Mitchell wrócił.

 

Na pewnym etapie Milwaukee Bucks w zasadzie nie mieli nic do stracenia. Donovan Mitchell gra najlepiej, gdy gra zupełnie pozbawiony wątpliwości. W czwartej kwarcie Utah Jazz przegrywali już 17 punktami. Nie mieli absolutnie nic do stracenia. Zaczęli więc naciskać, co wyraźnie Milwaukee Bucks zaskoczyło. Gracze Mike’a Budenholzera myślami zapewne byli już przy kolejnym meczu. Mitchell w ostatnie 8 minut zdobył 17 punktów i był nie do zatrzymania. Na 28 sekund przed końcem trafił rzut, który zapewnił Jazz prowadzenie 111:105. Tego już gospodarze nie oddali i pokazali ogromny charakter wygrywając ostatecznie 115:111.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Giannis Antetokounmpo dwoił się i troił notując 43 punkty, 14 zbiórek i 8 asyst, ale samodzielnie nie był w stanie zatrzymać Jazz, którzy poczuli krew. Połączenie Mitchella z Derrickiem Favorsem sprawiło Bucks problemy, których prawdopodobnie się w ogóle nie spodziewali. Wysoki zanotował 23 punkty i 18 zbiórek. Ale to Donovan pobił rekord swojej kariery notując na swoje konto 46 oczek (15/32 FG, 5/10 3PT, 11/14 FT), 3 zbiórki, 6 asyst i 2 przechwyty. Jazz są 6. drużyną zachodniej konferencji i cały czas w ich zasięgu jest przewaga parkietu w pierwszej rundzie play-offów.

Zobacz także: Lakers na kolanach
fot. SI.com
Michał Kajzerek
@mkajzerek