Denver Nuggets wygrali poprzedniej nocy szósty mecz z rzędu pokonując na własnym parkiecie Portland Trail Blazers. Mimo że obie ekipy są znane ze swoich ofensywnych możliwości, spotkanie było w większym stopniu grą błędów i braku skuteczności.

 

Walka Denver Nuggets w pewnym stopniu jest wręcz inspirująca. Od kilku dni wiszą na karku Minnesoty Timberwolves, z którą przyjdzie im się zmierzyć w ostatnim, decydującym meczu sezonu regularnego. Zwycięstwo którejś z drużyn zapewni jej udział w pierwszej rundzie play-offów. Nie trzeba szczególnie zachęcać, by faktycznie wstać w nocy na widowisko jedyne w swoim rodzaju. Wolves poprzedniej nocy także wygrali pokonując na własnym parkiecie Memphis Grizzlies. Nuggets przyjmą u siebie, więc teoretycznie mają przewagę. Jednak w starciu z PTB do gry wrócił Gary Harris, a to dla rywali zawsze niepokojące wieści.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

W 18 minut trafił 12 punktów i był to mecz, który miał mu pomóc odzyskać rytm. W starciu z Wolves Harris może wrócić do pierwszej piątki, choć nie wiadomo czy Malone zaryzykuje, bo musiałby wyjąć Willa Bartona, który w ostatnich meczach gra bardzo skutecznie. Jednak poprzedniej nocy do zwycięstwa prowadził Bryłki Nikola Jokić. Wysoki był niemalże wszędzie kończąc zawody z triple-double – 15 punktów, 20 zbiórek i 11 asyst. Mimo wszystko widowisko dla koneserów, o czym świadczy 33% skuteczność z gry Portland i 37% skuteczność Denver. Decydująca okazała się czwarta kwartą, którą gospodarze wygrali 22:14.

Zobacz także: 4 decydujące mecze
fot. Chris Humphreys
@mkajzerek
Michał Kajzerek