By uniknąć piątej porażki w sezonie, Toronto Raptors musieli wrócić z dwucyfrowej straty do Memphis Grizzlies. Postanowili jednak wejść w błoto grit & grind rozpoczynając z nietypowym przeciwnikiem bardzo twardą walkę.

 

Czemu nietypowym przeciwnikiem? Bo w lidze, w której wszyscy chcą grać szybko i oddawać jak najwięcej rzutów, Memphis Grizzlies są jedyni przywiązanymi do stylu stricte defensywnego, w którym mecz to mozolna praca od posiadania do posiadania. David Fizdale chciał to zmienić, J.B. Bickerstaff postanowił przywrócić. Mike Conley i Marc Gasol czują się wyjątkowo komfortowo w systemie, w którym zmuszasz przeciwnika do nietypowej pracy, niemal przez całe posiadanie. Toronto Raptors mieli z tym poprzedniej nocy konkretny problem. Run z początku trzeciej kwarty pozwolił gospodarzom objąć 17-punktowe prowadzenie. Wiele wskazywało na to, że seria zwycięstw Raps zatrzyma się na pięciu.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Nick Nurse zaproponował swoim koszykarzom, by twardy styl Grizzlies skontrowali festiwalem strzeleckim. W efekcie Raps trafili 10/17 z dystansu, w tym 7/12 w czwartej kwarcie i nie tylko Grizzlies dogonili, a jeszcze zdołali zbudować przewagę kończąc wynikiem 122:114. Poprzedniej nocy liderem rotacji był Kyle Lowry. Rozgrywający skończył mecz mając na koncie 24 punkty (8/14 FG, 5/8 3PT, 3/4 FT), 2 zbiórki oraz 6 asyst. Lowry od początku sezonu prezentuje bardzo regularną formę. Sprawia wrażenie gracza, który odnalazł swoje miejsce na ziemi i doskonale pasuje zarówno do filozofii Nurse’a, jak i gry u boku Kawhiego Leonarda. Ekipa z Kanady wygrała sześć spotkań z rzędu.

Zobacz także: DMC wróci po świętach?
fot. Derick E. Hingle
Michał Kajzerek
@mkajzerek