Detroit Pistons nie mieli żadnych szans w serii z Milwaukee Bucks grając praktycznie bez swojego najlepszego gracza. Blake Griffin nie był w stanie stworzyć dla swojej drużyny przewagi, za to Giannis Antetokounmpo zrobił tyle, ile musiał.

 

Mimo wszystko Tłoki z play-offami chciały pożegnać się z klasą. Klasy jednak wystarczyło tylko na pierwszą połowę, po której prowadzili 62:56. Blake Griffin wyszedł na parkiet z mocno owiniętym kolanem. Gdyby był to mecz sezonu regularnego, Pistons prawdopodobnie nawet nie podjęliby dyskusji w sprawie jego gry. Tym razem jednak po prostu nie mieli wyjścia. Griffin wyszedł i z grymasem na twarzy walczył praktycznie na jednej nodze. Za to samozaparcie bez wątpienia należą mu się wielkie brawa. Robił wszystko, by utrzymać swój zespół w grze. Skończył z przyzwoitą linijką 22 oczka (8/15 FG, 4/6 3PT), 5 zbiórek i 6 asyst.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Jednak w drugiej połowie Giannis Antetokounmpo przejechał się po defensywie Pistons niczym czołg, pomagając swojej drużynie w dwóch kluczowych seriach. Przy stanie 100:90 dla Bucks, run 15:0 pozwolił gościom zakończyć rywalizację. Wcześniej run 17:3 zbudował przewagę. Antetokounmpo w 32 minuty zanotował 41 punktów (12/23 FG, 2/6 3PT, 15/20 FT), 9 zbiórek, 3 asysty, przechwyt i 4 bloki. Bucks zakończyli serię sweepem i wkrótce powinni odzyskać Tony’ego Snella i Malcolma Brogdona. Zwłaszcza ten drugi może okazać się kluczowym wzmocnieniem składu. Bucks tym samym w półfinale konferencji zagrają z Boston Celtics, którzy również w czterech meczach wyeliminowali Indianę Pacers.

Zobacz także: tweety tygodnia #17
fot.  Alex Brandon
Michał Kajzerek
@mkajzerek