DeMarcus Cousins narzekał ostatnio na swoją formę. Był zły, że nie jest w stanie grać na poziomie, na jakim grał przed doznaniem urazu. Poprzedniej nocy dostał od trenera Steve’a Kerra kilka dodatkowych minut i wyglądał naprawdę przyzwoicie.

 

Golden State Warriors podnieśli się po porażce z Houston Rockets i na wyjeździe pokonali Charlotte Hornets 121:110. Był to domowy mecz dla Stephena Curry’ego, ale ten wyglądał wyjątkowo średnio trafiając 4/14 za trzy i kończąc spotkanie z dorobkiem 14 punktów. Większy ciężar w ataku wzięli na siebie Klay Thompson i DeMarucs Cousins. Dla wysokiego to bardzo ważne przełamanie. W ostatnim czasie Cousins walczył ze swoją głową. Nie ukrywał, że jest sfrustrowany faktem, iż powrót do wielkiej formy trwa w jego wypadku tak długo. Gdy złapał poprzedniej nocy rytm, trener Steve Kerr postanowił go z niego nie wytrącać.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Ostatecznie Charlotte Hornets nie mieli pod koszem odpowiedzi na grę wysokiego i ten skończył zawody mając na swoim koncie 24 punkty (9/15 FG, 1/4 3PT, 5/5 FT), 11 zbiórek, 3 asysty, 3 bloki i przechwyt. To jego najlepsza linijka w trykocie mistrzów. Kolejnym wyzwaniem DMC będzie utrzymanie takiej dyspozycji. W play-offach to wielokrotnie gra Cousinsa może decydować dla Warriors o zwycięstwach. Wspomagał go Thompson, który rzucił Hornets 26 oczek (11/19 FG, 3/5 3PT), 2 zbiórki oraz 5 asyst. Warriors mają półtora meczu przewagi nad drugimi w tabeli Denver Nuggets, choć Bryłki muszą rozegrać zaległy mecz.

Zobacz także: Zwycięstwo w dobrym smaku
fot. Christian Petersen/Getty Images
Michał Kajzerek
@mkajzerek