Golden State Warriors poprzedniej nocy pokonali Houston Rockets. Niektórym może trudno w to uwierzyć, ale ta sztuka udała im się po raz pierwszy w sezonie 2018/2019. Czy to zapowiedź tegorocznych finałów konferencji?

 

Przy okazji Golden State Warriors przerwali serię dziewięciu zwycięstw z rzędu Houston Rockets. Ponadto DeMarcus Cousins rozegrał najlepszy mecz w trykocie nowej drużyny, co bez wątpienia napawa sztab oraz kibiców nadzieją, że jednak jest szansa na powrót wysokiego do dyspozycji sprzed urazu Achillesa. Dla mistrzów nie mógł zagrać Kevin Durant, więc ktoś po prostu musiał przejąć na siebie część ofensywnych obowiązków. Dla Cousinsa był to idealny moment, by przejąć pałeczkę i udowodnić Stevemu Kerrowi, że to tylko złe miłego początki. Zwycięstwo 106:104 było niezwykle ważne dla morale Warriors.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Houston Rockets wygrali trzy poprzednie mecze tego sezonu z Wojownikami. Stanęli zatem przed szansą sweepu, co byłoby sporą sensacją biorąc pod uwagę zbliżające się play-offy. Obrona Rox nie miała jednak odpowiedzi na Cousinsa i Klaya Thompsona. Wysoki skończył mecz mając na koncie 27 punktów (11/16 FG, 1/2 3PT), 8 zbiórek, 7 asyst i 2 przechwyty, natomiast strzelec dołożył kolejne 30 oczek (12/23 FG, 5/10 3PT), 6 zbiórek i 2 asysty. Porażka sprawiła, że Rockets remisują bilansem z Oklahomą City Thunder. Obie ekipy cały czas mają w swoim zasięgu Denver Nuggets, więc przed nami bardzo interesującą końcówka sezonu.

Zobacz także: IT wyleciał z rotacji Nuggets
fot. Christian Petersen/Getty Images
Michał Kajzerek
@mkajzerek