Aż czterech graczy debiutowało dla Philadelphii 76ers w starciu z Denver Nuggets. Generalny menadżer – Elton Brand postanowił spędzić trade-deadline bardzo aktywnie i wzmocnił Szóstki przed walką o finał wschodniej konferencji. Gwiazdą był jednak stały bywalec.

 

Poprzedniej nocy do Philly przyjechała czołowa ekipa zachodniej konferencji. Tymczasem 76ers mieli w rotacji czterech graczy, którzy mieli wyjątkowo mało czasu, by dostosować się do nowych warunków. Tobias Harris wyszedł w pierwszej piątce, a James Ennis III, Boban Marjanović i Mike Scott pomagali ekipie z ławki. Najważniejszą postacią był jednak J.J. Redick, którego skuteczność była największym ciosem w defensywę rywala. Na 4 minuty przed końcem trafienie z półdystansu Harrisa dało Sixers prowadzenie 105:103. W kolejnych akcjach gospodarze powiększali prowadzenie, gdy Jimmy Butler zrobił przechwyt i był faulowany. Stając na linii wolnych zapewnił swojej drużynie 6 oczek przewagi. Sixers wygrali 117:110.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Joel Embiid grał z grypą żołądkową, więc jego możliwości były mocno ograniczone. Pałeczkę po wysokim przejął weteran. J.J. Redick skończył mecz z linijką 34 punkty (11/15 FG, 6/7 3PT, 6/7 FT), 3 zbiórki i 3 asysty. Redick to jedna z najlepszych gwarancji jakości, jaką trener Brett Brown ma w swojej rotacji. W 51 meczach bieżących rozgrywek notował na swoje konto średnio 18,6 punktu, 2,2 zbiórki i 2,8 asysty trafiając 45,2 FG% i 39,3 3PT%. Będzie niezwykle ważną postacią Szóstek już w play-offach. Nuggets z kolei oglądają, jak Golden State Warriors powiększają swoją przewagę w walce o 1. miejsce zachodniej konferencji.

Zobacz także: Zawodnicy reagują na draft ASG
fot. Rob Carr
Michał Kajzerek
@mkajzerek