Boston Celtics stanęli przed szansą odniesienia czterech zwycięstw w czterech wyjazdowych meczach rozgrywanych w Kalifornii. Jednak walczącym zaciekle o play-offy Los Angeles Clippers chciało się w tym meczu znacznie bardziej.

 

Problemy z regularnością trapią Boston Celtics od początku sezonu. Poprzedniej nocy pozwolili szybko wyjść Los Angeles Clippers na dwucyfrowe prowadzenie i gdy zaczynali run, to rywal odpowiadał swoim większym. W czwartej kwarcie prowadzenie graczy Doca Riversa wzrosło już do 30 punktów i w zasadzie nie było o czym mówić. Po raz kolejny Celtics wyglądali jak drużyna złożona z indywidualistów, a nie kolektyw, do którego tak uparcie dążą. Ostatecznie przewaga gospodarzy wzrosła do 25 punktów zapewniając im wygraną 140:115, co możemy nazwać blamażem gości z Bostonu.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Drugą historia nocy była linijka Lou Williamsa, który przed rozpoczęciem spotkania potrzebował 28 punktów, by przebić Della Curry’ego. Ojciec Stepha był rekordzistą w punktach zdobytych przez gracza z ławki rezerwowych. Miał ich na swoim koncie 11,147. Williams potraktował to jako wyzwanie i na 9 minut przed końcem czwartej kwarty trafił lay-upa, który pozwolił mu wskoczyć na pierwsze miejsce. Lou nigdy nie przeszkadzał fakt, że jest traktowany przez trenerów jako opcja przede wszystkim z ławki rezerwowych. Odnalazł w tym niszę i zbudował wielką karierę. Mecz z C’s skończył mając na koncie 34 punkty (14/20 FG, 2/6 3PT), 4 zbiórki i 5 asyst.

Zobacz także: Jak nie bronić w NBA?
fot. Kevork Djansezian
Michał Kajzerek
@mkajzerek