W tym meczu gra Toronto Raptors nie pozostawiła już żadnych wątpliwości. Podopieczni Nicka Nurse’a są gotowi stawić czoła rywalowi, który na starcie serii miał nad nimi wyraźną przewagę. To bardzo dobry prognostyk przed kontynuacją.

 

Teraz piłeczka jest po stronie Mike’a Budenholzera i jego zawodników. Przyjechali do Toronto po sweep, tymczasem dostali dwa mecze i wracają z remisem, co z pewnością musi być dla nich niemałym szokiem. I co ciekawe w tym wszystkim – to nie na barkach Kawhiego Leonarda Raptors odnieśli tą wygraną. Tym razem do odpowiedzialności za wynik poczuł się Kyle Lowry, którego forma od początku fazy posezonowej mocno faluje. Generalnie jednak ten mecz został wygrany również przez sztab Raptors. Zespół miał bardzo konkretny plan, który skutecznie wyegzekwował. Ukłony w kierunku Nicka Nurse’a, dla którego są to przecież pierwsze play-offy w takiej roli.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Leonard zagrał pomimo problemów z nogą. W trakcie meczu zaciskał zęby i walczył pomimo dyskomfortu. Niewykluczone, że będzie musiał sobie z tym radzić do końca play-offów. Przed Raptors jeszcze co najmniej dwa mecze finałów wschodu. Koniec końców gospodarze rozbili Bucks 120:102. Kyle Lowry skończył noc z dorobkiem 25 punktów (6/11 FG, 3/7 3PT, 10/10 FT), 5 zbiórek i 6 asyst. Jednak największa produktywność przyszła dla Raptors z ławki rezerwowych. Norman Powell był +29! Zanotował 18 punktów, 5 zbiórek i 3 asysty. Serge Ibaka +24 z 17 oczkami i 13 zbiórkami, a do tego Fred VanVleet z 13 oczkami, 6 asystami i +25 – imponujące. Ławka zatem odegrała tutaj kluczową rolę i właśnie tego Raps potrzebowali.

Zobacz także: Ogromne pieniądze dla Lillarda
fot. Jesse D. Garrabrant
Michał Kajzerek
@mkajzerek