Dwane Casey był zachwycony tym, jak jego zawodnicy wyegzekwowali plan, który szkoleniowiec założył na mecz z Houston Rockets. To także świadectwo pracy kandydata do nagrody Coach of The Year. Zawodnicy byli znakomicie przygotowani nas hitowy pojedynek.

 

W całym meczu Houston Rockets oddali zaledwie 27 rzutów za trzy. Wyrównali pod tym kątem niechlubny rekord sezonu. Niechlubny, ponieważ w strategii ekipy Mike’a D’Antoniego im więcej prób z dystansu, tym lepiej. Tymczasem Toronto Raptors skupili się na całkowitym odcięciu Rockets od gry za linią trzech punktów, co wymusiło na zawodnikach gości przeniesienie gry do środka. Tam znacznie lepiej czuli się gospodarze. Niemal przez cały mecz ekipa z Kanady kontrolowała jego przebieg, ale pod koniec czwartej kwarty goście złapali intensywność, która mogła przechylić szalę na ich stronę. Chris Paul mówił po wszystkim, że zrobili to odrobinę za późno.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

James Harden doprowadził do remisu 102:102 rzutem za trzy na 2 minuty przed końcem. W kolejnym posiadaniu odpowiedział DeMar DeRozan. Ekipy wymieniały się ciosami. Po dwóch rzutach wolnych Jonasa Valanciunasa, na 5,9 sekundy przed końcem Raptors prowadzili 108:105. James Harden oddał desperacką trójkę na dogrywkę, ale piłka nie znalazła drogi do kosza. Faworyt do nagrody MVP skończył z dorobkiem 40 punktów (15/22 FG, 4/8 3PT), 4 asyst, przechwytu i bloku. 13 oczek, 13 zbiórek Clinta Capeli. Po stronie Raptors wyróżniał się Kyle Lowry notując 30 punktów (10/14 FG, 7/9 3PT), 3 zbiórki i 6 asyst. 23 oczka z 19 rzutów dołożył DeRozan. 28-5 w domu Raptors, to najlepszy bilans w NBA.

Zobacz także: Przerwa Curry’ego
fot. Gregory Shamus
@mkajzerek
Michał Kajzerek