Mecz rozpoczął się od runu 22:3 i nie zwiastował dla Los Angeles Lakers niczego dobrego. Skończył się blow-outem, po którym trener Luke Walton prosił kibiców, by ci o losy swojego zespołu byli spokojni. Wolves tymczasem postanowili zaskoczyć.

 

To był szósty mecz Los Angeles Lakers bez LeBrona Jamesa i piąta porażka. Ekipa z Miasta Aniołów jest już bardzo bliska wydelegowania się z najlepszej ósemki na zachodzie, co oznacza szaloną pogoń, gdy LeBron James wróci do gry. Straci jeszcze co najmniej dwa mecze. Poprzedniej nocy Lakers grali w Minnesocie i od początku im się mecz nie układał. Dla gospodarzy było to spotkanie nietypowe, zaraz po nim pożegnano Toma Thibodeau. Trener został zwolniony ze stanowiska pierwszego szkoleniowca oraz dyrektora sportowego. Tymczasowym head-coachem został Ryan Saunders, a obowiązki generalnego menadżera przejął Scott Layden.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Jak to wpłynie na zespół, np. na Derricka Rose’a, który był pupilem Thibsa? Tuż przed tą decyzją Wolves rozbili Lakersów po świetnych występach dwóch gwiazd rotacji – Andrew Wigginsa i Karla-Anthony’ego Townsa. Kanadyjczyk skończył mecz z linijką 28 punktów (9/23 FG, 3/10 3PT, 7/11 FT), 5 zbiórek, 2 asysty i bloku, z kolei KAT dołożył kolejne 28 oczek (11/20 FG, 1/4 3PT, 5/5 FT), 18 zbiórek, 3 asysty, 4 przechwyty oraz 2 bloki. Obaj dostali bardzo dużo swobody do pracy od defensywy Lakers, która prawdopodobnie w ogóle na ten mecz nie dojechała. Przewaga gospodarzy sięgnęła ostatecznie 22 punktów.

Zobacz także: Tweety tygodnia #2
fot. Steve Mitchell-USA TODAY Sports
Michał Kajzerek
@mkajzerek