W pierwszych dwóch kwartach meczu z Charlotte Hornets, LeBron James zanotował tylko 6 punktów i nie był zadowolony ze swojej gry. Na drugą połowę postanowił więc zmienić buty, co poskutkowało triple-double zawodnika.

 

Końcówka spotkania pomiędzy Cleveland Cavaliers i Charlotte Hornets była festiwalem spudłowanych rzutów. Na 48 sekund przed końcem, J.R. Smith przełamał remis trafiając z linii wolnych. Cleveland Cavaliers prowadzili 100:99. W dwóch kolejnych posiadaniach obie drużyny nie trafiły swoich rzutów i wszystko zatrzymało się na 11 sekundach, które miały odwrócić losy tego spotkania. Steve Clifford poprosił o czas i w dobrze zorganizowanej zagrywce po time-oucie chciał zapewnić swoim koszykarzom szansę. Najpierw jednak za trzy przestrzelił Jeremy Lamb, a za chwilę Kemba Walker blokowany przez LeBrona Jamesa.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

Lider Cleveland Cavaliers w drugiej połowie spotkania był w wyśmienitej formie. Zmiana butów przyniosła oczekiwany efekt i James zanotował na swoje konto triple-double, kończąc z dorobkiem 27 punktów (10/20 FG, 3/8 3PT), 16 zbiórek, 13 asyst i 3 bloków. Poprowadził Cavs do siódmego zwycięstwa z rzędu i kto wie, może zespół Tyronna Lue rzuci wyzwanie ostatniej serii zwycięstw Boston Celtics? Po niepewnym starcie, mistrzowie wschodu z bilansem 12-7 zajmują trzecie miejsce w tabeli wschodniej konferencji. Lepsi są tylko Detroit Pistons oraz wspomniani Celtics.

Cavaliers poprzedniej nocy grali w czarnych trykotach – po raz pierwszy w sezonie. To właśnie w nich zdobywali mistrzostwo NBA w siódmym meczu finałów 2016. Nike przygotowało jednak wersję bez rękawków, co znacznie bardziej odpowiada Jamesowi. Koszulki prezentują się naprawdę dobrze. Cavaliers grali w tym meczu bez Derricka Rose’a. Rozgrywający najwyraźniej ma dość walki z ciągłymi kontuzjami i zastanawia się nad swoją przyszłością w sporcie. To smutne, że koszykarz, który tak dobrze rozpoczął swoją karierę, rozważa jej zakończenie w momencie, w którym powinien dominować.

Zobacz także: Koniec kariery Rose’a?
fot. Ken Blaze
Michał Kajzerek
@mkajzerek