No, proszę państwa – lider Golden State Warriors po kontuzji wrócił w wielkim stylu. Jego ofensywnej dominacji sprzyja fakt, że poza grą był Kevin Durant, niemniej ten pokaz talentu 2-krotnego MVP niezmiennie od lat robi ogromne wrażenie.

 

Zespoły zaczynały mecz w południe, więc zadaniem numer jeden było przestawienie swoich biologicznych przyzwyczajeń. Stephen Curry stwierdził po wszystkim, że jedynym sposobem na szybkie znalezienie rytmu, było przetestowanie swojej skuteczności. Dlatego w pierwsze pięć minut pojedynku, Curry miał na swoim koncie już 11 punktów. Golden State Warriors w meczu z Los Angeles Clippers byli bez Kevina Duranta. Skrzydłowy opuścił kolejne zawody z powodu naciągniętego mięśnia łydki. Sztab medyczny GSW nie chce ryzykować zdrowiem gracza, zwłaszcza że na tym etapie nie ma takiej potrzeby.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

Absencja KD oznaczał więcej ofensywnych obowiązków dla Curry’ego. Rozgrywający mistrzów skończył noc notując na swoje konto swój osobisty rekord sezonu – 45 punktów (11/21 FG), 6 zbiórek, 3 asysty i 3 przechwyty i to wszystko w 29 minut. Żaden z pozostałych graczy Warriors nie zdobył więcej niż 11 punktów. Rozstrzygająca dla losów meczu była trzecia kwarta, którą goście z Oakland wygrali 39:21. Clippers zwyczajnie nie byli w stanie się po tym pozbierać. Curry miał ułatwione zadanie, bo gospodarzom brakowało obrońcy gotowego przyjąć na siebie obowiązek krycia jednego z najgroźniejszych zawodników ligi.

Oprócz pierwszoroczniaka Juwana Evansa, swoich sił przeciwko Stephowi próbował także powołany z G-League Tyrone Wallace. Panowie dostali drastyczną lekcję. LAC są bez Milosa Teodosicia, który odnowił kontuzję stopy. Nadal nie wiadomo ile dokładnie potrwa jego przerwa. Natomiast pod koniec pierwszej kwarty parkiet opuszczał Blake Griffin. Zawodnik Clippers przyjął mocny cios w skroń od JaVale’a McGee. Obrazek był niemalże dramatyczny, gdy Blake wpółprzytomny leżał na parkiecie z trzęsącą ręką. Szczęśliwie do szatni schodził o własnych siłach. Niewykluczone, że zostanie na kilka dni odsunięty od akcji.

Zobacz także: Co szykuje Nike?
fot. twitter.com/warriors
Michał Kajzerek
@mkajzerek