New Orleans Pelicans pokonali poprzedniej nocy Brooklyn Nets, ale potrzebowali do tego aż dwóch dogrywek! Zespół z Luizjany oparł się na wielkiej formie Anthony’ego Davisa oraz triple-double Rajona Rondo. Czy to punkt zwrotny dla Pels?

 

Zespół nie potrafił się pozbierać po utracie DeMarcusa Cousinsa. Przegrali większość ostatnich meczów, co jest niezwykle kłopotliwe w sytuacji, w której walczysz o play-offy zachodniej konferencji. Właśnie dlatego w trakcie trade-deadline Pels zdecydowali się ściągnąć Nikolę Miroticia. Poprzedniej nocy zespół grał na Brooklynie z lokalnymi Nets. W trzeciej kwarcie prowadzenie Pelicans sięgnęło już 28 punktów. Zwycięstwo mieli w garści. Jednak gospodarze zaczęli trafiać za trzy, a najmocniejszy cios zadał Allen Crabbe, trafiając z dystansu na 12 sekund przed końcem czwartej kwarty. Najlepszy strzelec gospodarzy doprowadził do remisu, który zamienił się na dwie dogrywki.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

O ile pierwsza nie przyniosła rozstrzygnięcia, tak w drugiej run 7:0 Pelicans pozwolił im zakończyć ciężką noc. W dodatkowych 10 minutach Nets trafili tylko 2/10 z dystansu. Zdecydowanie najlepszym graczem na parkiecie był Anthony Davis, który skończył noc notując na swoje konto imponującą linijkę – 44 punkty (16/35 FG, 3/5 3PT, 9/14 FT), 17 zbiórek, 2 asysty, 6 przechwytów i 3 bloki! Dzielnie wspierał go Rajon Rondo, który dołożył triple-double 25 punktów, 10 zbiórek i 12 asyst. 21 oczek, 16 zbiórek i 5 bloków Miroticia. Pels przerwali serię trzech porażek z rzędu. Mimo gorszej serii, pozostali na 8. miejscu zachodniej konferencji. Ale tuż za ich plecami czają się Los Angeles Clippers oraz Utah Jazz.

Zobacz także: Przerwa na żądanie
fot. Tyler Kaufman
@mkajzerek
Michał Kajzerek