Steve Kerr w ostatnim czasie oszczędzał zdrowie Klaya Thompsona, by ten nie przeciążał się przed najważniejszą fazą sezonu. Poprzedniej nocy wypuścił jednak swojego strzelca na parkiet i Klay zmiótł Denver Nuggets.

 

Dla Golden State Warriors to była kwestia honoru. Po upokarzającej porażce z Boston Celtics, mistrzowie chcieli się jak najszybciej podnieść i przy okazji potwierdzić wyższość nad głównym rywalem w walce o 1. miejsce zachodniej konferencji. Do Oakland przyjechali bowiem Denver Nuggets gotowi pomieszać mistrzom szyki. Tym razem trafili jednak na podrażnionych i zmotywowanych Warriors, co okazało się wyzwaniem nie do przeskoczenia. Warriors zdominowali spotkanie narzucając Bryłkom warunki gry. Już po pierwszej połowie prowadzili 17 punktami, a w trzeciej i czwartej kwarcie odprowadzili spotkanie do domu wygrywając 122:105.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Do gry dla Warriors wrócił Klay Thompson. Rzucający nie pokazał ani śladu jakichkolwiek problemów i całkowicie rozjechał przeciwnika. W 35 minut spędzonych na parkiecie Thompson zanotował na swoje konto 39 punktów (13/22 FG, 9/11 3PT, 4/5 FT), 3 zbiórki, 4 asysty, 2 przechwyty i blok. Skuteczność za trzy robi ogromne wrażenie. Po dwóch meczach przerwy świeży Klay był niemalże bezbłędny. Nuggets tymczasem mieli ogromne problemy po obu stronach parkietu. Skończyli mecz trafiając 37,9 FG%. Żaden z graczy gości nie przekroczył liczby 20 zdobytych punktów. Potrzebują więcej, jeśli chcą rzucić wyzwanie mistrzom.

Zobacz także: GSW wrzucą drugi bieg?
fot. Dam Pantozzi/NBAE via Getty Images
Michał Kajzerek
@mkajzerek