Minnesota Timberwolves czym prędzej potrzebuje gracza, który wspomoże Karla-Anthony’ego Townsa. Wychowanek Kentucky może zagrać przełomowy sezon, ale Wolves wrócą do tego, co było przed sezonem 2017/2018, jeśli wysoki nie dostanie pomocy.

 

Poprzedniej nocy Wolves grali z Milwaukee Bucks. Rywalizacja Karla-Anthony’ego Townsa z Giannisem Antetokounmpo miała być wisienką na torcie tego pojedynku, który niestety nie był transmitowany przez żadną telewizję. KAT dwoił się i troił próbując pobudzić swoją drużynę. Ostatecznie Leśne Wilki musiały uznać wyższość rywala przegrywając 107:125. Towns zanotował jedną z najlepszych linijek pre-season zapewniając od siebie 33 punkty (11/19 FG, 2/3 3PT, 9/10 FT), 12 zbiórek oraz blok. Bez Jimmy’ego Butlera w rotacji, to właśnie na wysokiego spada najwięcej obowiązków związanych ze zdobywaniem punktów.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Problem jednak polega na tym, że Towns na tak konkurencyjnym zachodzie nie wystarczy, by wprowadzić zespół do play-offów drugi raz z rzędu. Ekipa już miała wychodzić ze swojego średniactwa i stać się konkretną siłą konferencji, jednak decyzja Jimmy’ego Butlera wszystko odmieniła. De facto Wolves nadal czekają na to, co dostaną w zamian za swoją gwiazdę. Andrew Wiggins jako wing-man nie wystarczy. W pre-season Kanadyjczyk spisuje się koszmarnie. Przeciwko Bucks zagrał 24 minuty, w trakcie których zanotował zaledwie 6 punktów i 5 zbiórek. Jego wysoki kontrakt może się stać dla Wolves poważnym problemem, jeżeli Wiggins nie zacznie dostarczać.

Zobacz także: Heat byli bliscy pozyskania Butlera
fot. Brad Rempel
Michał Kajzerek
@mkajzerek