Minnesota Timberwolves pokonała poprzedniej nocy Washington Wizards po dogrywce. Karl-Anthony Towns rozgrywał fantastyczne spotkanie, ale na ostatniej prostej nie mógł pomóc swojej drużynie z powodu urazu kolana.

 

Młody lider Leśnych Wilków dwoił się i troił próbując przywrócić Wolves do walki po pierwszej połowie, którą przegrali 11 punktami. Wolves otworzyli trzecią kwartę runem 15:5 i przez kolejnych kilkanaście minut ekipy szły cios za cios. Na 2 sekundy przed końcem Wolves prowadzili 121:118. Piłka należała do Wizards. Trevor Ariza podał do Bradleya Beala, ten zmylił Taja Gibsona i trafił rzut na dogrywkę. Wcześniej Karl-Anthony Towns doznał kontuzji kolana i opuszczał parkiet kulejąc. Nie wiadomo, co było tego przyczyną, ale trener Ryan Saunders w pomeczowej rozmowie z dziennikarzami stwierdził, że nie ma wielkich powodów do obaw o zdrowie KAT-a.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Zatem w dogrywce Wolves potrzebowali drugiego uderzenia. Przyszło w postaci Derricka Rose’a, który na 58 sekund przed końcem trafił najważniejszy rzut spotkania dając Wolves prowadzenie 131:127, którego gospodarze już nie oddali. D-Rose w całym meczu był zjawiskowy potwierdzając, że gdy jest zdrowy to nadal potrafi grać na bardzo wysokim poziomie. Towns zanotował na swoje konto 40 punktów (15/25 FG, 4/7 3PT, 6/6 FT), 16 zbiórek, 2 asysty i 2 przechwyty. Rose pomógł mu z ławki dokładając 29 oczek (13/23 FG, 0/2 3PT, 3/4 FT), 3 zbiórki, 3 asysty i przechwyt. Najlepiej punktującym graczem Wizards był Beal z dorobkiem 36 oczek (13/25 FG, 2/10 3PT, 8/11 FT), 10 zbiórek i 9 asyst.

Zobacz także: Dirk Nowitzki o obecnej generacji
fot. Steve Mitchell-USA TODAY Sports
Michał Kajzerek
@mkajzerek