Atlanta Hawks nie przystąpi do rywalizacji w play-offach wschodniej konferencji, jednak za cały sezon drużynę Lloyda Pierce’a należy pochwalić. Młody skład wielokrotnie stawiał się faworytom odbierając im cenną energię.

 

Poprzedniej nocy ekipa ze stanu Georgia ograła u siebie Milwaukee Bucks po dogrywce. W drużynie gości zabrakło Giannisa Antetokounmpo, który doznał kontuzji kostki i sztab medyczny stara się jak najszybciej przywrócić go do pełni zdrowia, by Grek nie tracił meczowego rytmu. Na tym się jednak lista nieobecnych nie zamknęła, bo nie zagrali również Khris Middleton (pachwina), Eric Bledsoe (decyzja trenera) i Tony Snell (kostka). Teoretycznie więc Hawks mieli ułatwione zadanie. Goście już w pierwszej kwarcie zdobyli 43 punkty i wyszli na 23 punktowe prowadzenie. Miejscowi odzyskali grunt pod nogami w trzeciej kwarcie, ale w czwartej znowu musieli wracać z -10.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Bucks mieli szansę zamknąć mecz bez dogrywki, ale Sterling Brown nie trafił swojej próby i przy stanie 122:122 ekipy rozpoczęły dodatkowe 5 minut. W ostatnich sekundach o piłkę poprosił Trae Young, który miał tej nocy spore problemy strzeleckie. Przy stanie 135:134 dla Bucks i 1,1 sekundy przed końcem, Young chwycił przed obręczą zbitą piłkę i wpakował ją do kosza. Sędziowie sprawdzili jeszcze, czy zrobił to przed ostatnią syreną, ale Trae nie miał co do tego żadnych wątpliwości – Hawks wygrali 136:135 w dramatycznych okolicznościach. 12 punktów i 16 asyst pierwszoroczniaka. Dobrze wyglądał także John Collins z 23 oczkami (9/14 FG, 3/5 3PT), 12 zbiórkami, 4 asystami i 3 blokami. Wmieszał się w to weteran Justin Anderson z 24 punktami (9/16 FG, 4/8 3PT) i 12 zbiórkami.

Zobacz także: Zion w TOP 50?
fot. Kevin C. Cox/Getty Images
Michał Kajzerek
@mkajzerek