D’Angelo Russell jest bez wątpienia największym zwycięzcą wymiany do Brooklyn Nets. Los Angeles Lakers nie mogli zrobić zawodnikowi większej przysługi. W LA zgubiłby się zapewne w tym zagęszczeniu młodych gwiazd, w Nowym Jorku rozkwitł.

 

Brooklyn Nets pokonali poprzedniej nocy Sacramento Kings na wyjeździe i D’Angelo Russell miał z tym wiele wspólnego. To był mecz pełen emocji, pełen pozytywnych koszykarskich emocji, zwłaszcza dla zwycięzców. W czwartej kwarcie Nets wrócili z -25!!!! Ogromna przewaga gospodarzy rozmyła się na drobne, gdy ci zaczęli lekceważąco podchodzić do swoich obowiązków na parkiecie. Wyszedł w tym meczu brak dojrzałości niektórych podopiecznych Dave’a Joergera. Ekipa, która nadal walczy o play-offy absolutnie nie powinna sobie pozwalać na takie rozmycie w tak istotnym meczu. Kenny Atkinson próbował wszystkiego. Gdy nic nie działało, po prostu oddał piłkę w ręce D’Angelo Russella i kilku rezerwowych.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

D’Angelo w czwartej kwarcie zdobył 27 punktów organizując jeden z największych come-backów w tym sezonie. Dzieła dopełnił Rondae Hollis-Jefferson, który na 0,8 sekundy przed końcem trafił lay-up przełamujący remis i dający Nets wygraną 123:121. Cóż to było za dwanaście minut. Russell skończył mecz z linijką 44 oczek (17/33 FG, 6/15 3PT), 4 zbiórek, 12 asyst i 4 przechwytów. To najlepszy wynik w karierze nowego lidera ekipy z Brooklynu. Według informacji ESPN, Nets są dopiero czwartą drużyną od 1954/1955, której udało się wrócić z -25 w czwartej kwarcie spotkania. Po trzech kwartach męki, w czwartej Nets zagrali na ogromnej fantazji dostarczając nam znakomite widowisko. Co za zespół!

Zobacz także: Legendarny wywiad White Mamby
fot. Yahoo Sports
Michał Kajzerek
@mkajzerek