Golden State Warriors wygrali trzeci mecz z rzędu, a Kevin Durant rozjeżdża kolejnych rywali bez jakiejkolwiek litości. Orlando Magic rozgrywali drugie spotkanie w back-to-back i nie mieli odpowiedzi na ofensywnego lidera mistrzów NBA.

 

Spotkanie miało interesujący przebieg, ponieważ w drugiej kwarcie goście z Florydy zaczęli budować przewagę. Ta na początku trzeciej kwarty sięgnęła 15 punktów. Golden State Warriors po raz kolejny mieli spore problemy z podejmowaniem decyzji w obronie. Jednak dobra seria punktowa pod koniec trzeciej dwunastki pozwoliła gospodarzom sprowadzić stratę do 4 punktów, co w finałowej odsłonie otworzyło nowe możliwości. Na 5 minut przed końcem Klay Thompson zakończył posiadanie rzutem za trzy dając swojej drużynie prowadzenie 102:100. W kolejnych minutach ekipy wymieniały się ciosami, ale ostatnie słowo należało do mistrzów, którzy dobrze egzekwowali rzuty z linii wolnych i skończyli z wynikiem 116:110.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Kevin Durant był absolutnie fenomenalny. W ostatnich meczach KD notuje znakomitą serię wykorzystując absencje Stephena Curry’ego, który lada dzień ma wznowić sezon. Durant w 40 minut meczu z Orlando Magic zanotował 49 punktów (16/33 FG, 4/10 3PT, 13/13 FT), 6 zbiórek, 9 asyst, 2 przechwyty oraz 2 bloki. Goście próbowali różnych sposobów na zatrzymanie rywala, ale żaden nie przynosił oczekiwanego rezultatu. Mimo zwycięstwa i podciągnięcia serii do trzech wygranych z rzędu, Warriors nadal nie uporali się z wszystkimi problemami i w każdej chwili mogą wpaść w dziurę, z której się nie wygrzebią. Poprzedniej nocy się udało.

Zobacz także: Curry bliski powrotu
fot. Salt Lake Tribune
Michał Kajzerek
@mkajzerek