John Wall w ostatnim czasie sprawia wrażenie wkurzonego. Jakby nie potrafił pogodzić się z tym, że NBA nie docenia go w należyty sposób. W poprzednim sezonie miał problemy z różnego rodzaju urazami, nadchodzący ma być zupełnie inną historią.

 

Washington Wizards w trakcie letniej przerwy nie zrobili zaskakujących zmian i wielkich transformacji. Kilku zawodników odeszło, a dołączyli m.in. Jeff Green i Dwight Howard, którzy mają zrobić największą różnicę na korzyść zespołu z DC. John Wall pytany o ekipę na nadchodzące rozgrywki chwalił przede wszystkim głębie rotacji. Według rozgrywającego, trener Scott Brooks dostał więcej opcji do wykorzystania. Poprzedniej nocy Wizards zmierzyli się na wyjeździe z Detroit Pistons. Goście prowadzili kilkoma punktami całą drugą i trzecią kwartę. Tłoki doszły rywala na początku czwartej odsłony, ale Wiz byli w stanie utrzymać się na powierzchni wygrywając 102:97.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Trener Brooks postanowił zagrać wąską 15-osobową rotacją, czyniąc przygotowania już pod sezon regularny. W efekcie Wall spędził na parkiecie aż 32 minuty i w tym czasie zanotował 32 punkty (12/23 FG, 3/7 3PT), 5 zbiórek, 9 asyst, 3 przechwyty i blok. Gra właśnie na takim poziomie pozwoliłaby mu ustalić swoją pozycję obok absolutnie najlepszych zawodników w lidze. Roszczeniowa gwiazda Wizards potrafi swoją grą zapierać dech w piersiach, ale dotąd oprócz problemów zdrowotnych zwyczajnie brakowało jej regularności i czasami dojrzałości. Kolejny sezon pokaże, czy wychowanek Kentucky wyciągnął wnioski.

Zobacz także: Kto MVP 2018/2019? 
fot. Jonathan Newton / The Washington Post
Michał Kajzerek
@mkajzerek