Utah Jazz jeszcze w połowie stycznia była daleko poza play-offami zachodniej konferencji. Do gry wrócił jednak Rudy Gobert, świetną formę złapał Ricky Rubio i aktywnie ekipie pomagał Donovan Mitchell, który jest jedna z rewelacji sezonu.

 

Teraz ekipa z Salt Lake City może skończyć sezon nawet na 3. miejscu w tabeli. Poprzedniej nocy rozgromili na własnym parkiecie Golden State Warriors 119:79. Dla mistrzów był to ostatni mecz sezonu regularnego. Wyglądali jednak koszmarnie. 35% z gry i brak jakiejkolwiek energii, czy to w obronie, czy w ataku. Steve Kerr ma kilka dni, by wymazać z pamięci swoich graczy tę porażkę i przygotować zespół do startu pierwszej rundy. Jednak przeciwnika GSW poznają dopiero kolejnej nocy. Tymczasem Jazz kontynuują swoją wspaniałą historię. Przez trzy i pół kwarty prowadzili z Warriors dwucyfrową różnicą. Na pewnym etapie było już +45.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

To najwyższa porażka w karierze Steve’a Kerra. Donovan Mitchell był najlepszym strzelcem swojego zespołu notując 22 punkty (8/12 FG, 4/5 3PT). Dzięki swojej skuteczności za trzy, przebił osiągnięcie Damiana Lillarda i jest teraz debiutantem z największą liczbą trójek na swoim koncie (186). Zapewnił głosującym kolejny argument w rywalizacji z Benem Simmonsem o nagrodę dla najlepszego pierwszoroczniaka roku. Jazz zagrali bardzo kompleksowo, w stylu Quina Snydera dostarczając jakość w ataku i zaangażowanie w obronie. Przed nimi jeszcze jeden mecz. W starciu z Portland Trail Blazers powalczą o miejsce nr 3 w tabeli zachodu.

Zobacz także: Kto z nich byłby najlepszy?
fot. SI.com
@mkajzerek
Michał Kajzerek