Czyżby rywalizacja o pierwsze miejsce zachodniej konferencji dobiegła właśnie końca? Golden State Warriors zagrali poprzedniej nocy z Denver Nuggets przed własną publicznością. Goście nie mieli w tej rywalizacji za wiele do powiedzenia.

 

Starcie dwóch drużyn z najlepszym bilansem w mocniejszej konferencji. Brzmi jak solidna dawka koszykówki na najwyższym poziomie. Jednak Golden State Warriors bardzo szybko ustalili zasady tego spotkania. Na pięć starć przed końcem rozgrywek zasadniczych, mistrzowie mają dwa mecze przewagi nad drugimi w tabeli Denver Nuggets. To przewaga, która w zupełności powinna im wystarczyć. Kevin Durant zakończył pierwszą połowę dwoma “złymi wsadami”. Wściekły wrócił także na trzecią kwartę, bo parkiet opuszczał na 8 minut przed jej końcem, gdy został wyrzucony przez sędziego, na którego zdenerwował się za brak gwizdka. Zach Zarba długo się nie zastanawiał.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Jednak na tym etapie przewaga Wojowników była tak duża, że nie było się czym przejmować. Ostatnią kwartę gospodarze rozpoczynali z prowadzeniem 86:64, więc nie mogło się stać nic groźnego. Mecz zakończył się wynikiem 116:102, będąc pod pełną kontrolą podopiecznych Steve’a Kerra. Bardzo dobre zawody rozegrał DeMarcus Cousins notując na swoje konto 28 punktów (12/17 FG, 2/4 3PT), 12 zbiórek, 5 asyst, 2 przechwyty i 2 bloki. Taka forma DMC na parę tygodni przed rozpoczęciem play-offów zwiastuje dla GSW same dobre rzeczy. Z kolei 37% z gry Nuggets może być dla Mike’a Malone’a bardzo niepokojące w kontekście rywalizacji z rywalami, którzy przed sezonem byli stawiani od nich znacznie wyżej.

Zobacz także: Zion w kadrze na MŚ? 
fot. Noah Graham/NBAE via Getty Images
Michał Kajzerek
@mkajzerek