W rywalizacji Damiana Lillarda i Russella Westbrooka 2:1 dla zawodnika Portland Trail Blazers. Oklahoma City Thunder odpowiedziała na dwa zwycięstwa Blazers u siebie i nawiązała kontakt, co jest bardzo dobrą informacją dla tej serii.

 

Po meczu numer dwa Russell Westbrook w trakcie rozmowy z dziennikarzami przyznał, że winę za porażkę swojego zespołu bierze na siebie. Stwierdził, że zagrał znacząco poniżej swoich możliwości i po powrocie do domu będzie już Russellem Westbrookiem jakiego znamy. Nie kłamał. Poprzedniej nocy wyraźnie wygrał rywalizację z Damianem Lillardem, który w czwartej kwarcie starcia trafił tylko 3 punkty i nie był w stanie zapewnić Portland Trail Blazers stałego źródła punktów. Próbował C.J. McCollum, którego rzut za trzy na początku czwartej kwarty doprowadził do remisu 89:89. To było jednak ostatnie tchnienie gości w tym starciu.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Thunder dzięki szczelnej defensywie i skutecznemu atakowi zbudowali przewagę i w pełni kontrolowali przebieg wydarzeń na parkiecie. Ostatecznie podopieczni Billy’ego Donovana wygrali swój pierwszy mecz w serii 120:108. Jest 2-1 dla Blazers i kolejny mecz ponownie na parkiecie w Oklahomie. Westbrook skończył noc z dorobkiem 33 punktów (11/22 FG, 4/6 3PT, 7/8 FT), 5 zbiórek i 11 asyst. Lillard odpowiedział 32 oczkami (10/21 FG, 3/9 3PT, 9/10 FT), 4 zbiórkami, 6 asystami i 2 przechwytami. Tylko 3/16 z gry Paula George’a. Nadrabiał jednak na linii rzutów wolnych, gdzie był 14/17 FT.

Zobacz także: Sixers odzyskali co swoje
fot. Sue Ogrocki/Associated Press
Michał Kajzerek
@mkajzerek