Russell Westbrook zanotował swoje dziewiętnaste triple-double w sezonie i Oklahoma City Thunder w hicie dnia pokonała na własnym parkiecie San Antonio Spurs. Kolejna bolesna porażka dla Ostróg. Był też bohater, którego się nikt nie spodziewał.

 

W trzeciej kwarcie meczu kontuzji kostki doznał Steven Adams. Billy Donovan musiał więc skorzystać z weterana ligowych parkietów i ulubieńca fanów – Nicka Collisona. Ten w niecałe 3 minuty zdobył 7 punktów i usłyszał z trybun fanów skandujących MVP. Ostatni raz tak pokaźny dorobek punkty Collison zanotował na swoje konto prawie rok temu – 22 marca przeciwko Philadelphii 76ers. Tymczasem San Antonio Spurs przegrali osiem z ostatnich dziesięciu meczów i poważnie drżą o swój play-offowy byt. Niewykluczone jednak, że lada dzień do rotacji ekipy Gregga Popovicha powróci Kawhi Leonard.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

Od pierwszej połowy Thunder kontrolowali swoją przewagę. Momentami Spurs redukowali ją do kilku punktów, a czasami przegrywali kilkunastoma. Ostatecznie nie byli w stanie stworzyć zagrożenia, na które OKC nie mieliby odpowiedzi. Najlepszym graczem na parkiecie był Russell Westbrook kończąc zawody z dorobkiem 21 punktów (7/15 FG, 7/11 FT), 12 zbiórek i 11 asyst. Dla Spurs starcie próbowała ratować dwójka graczy rezerwowych. Davis Bertans i Rudy Gay zdobyli po 14 punktów. W kolejnym starciu wcale dla ekipy z San Antonio nie będzie łatwiej. Jadą bowiem do Houston. Desperacko potrzebują Kawhiego?

Zobacz także: Asysta ponad wszystko
fot. Sue Ogrocki
@mkajzerek
Michał Kajzerek