Kemba Walker był absolutnie fantastyczny poprzedniej nocy. Zdobył rekordowe w tym sezonie 60 punktów i prowadził Charlotte Hornets do dogrywki z Philadelphią 76ers. Mimo to Kemba był bohaterem tragicznym tego pojedynku.

 

Charlotte Hornets musieli rywala gonić. Dzięki heroizmom swojego lidera odrobili kilkunastopunktową stratę i doprowadzili do dogrywki. Obrona Philadelphii 76ers miała już wyraźnie dość mocno nakręconego rozgrywającego Szerszeni. Przy stanie 119:119, Jimmy Butler najpierw zablokował próbę penetrującego Kemby, a następnie trafił trójkę, która ostatecznie zapewniła Szóstkom zwycięstwo 122:119. Wyjątkowo trudno pogodzić się z taką porażką, gdy dajesz z siebie absolutnie wszystko i wspinasz się na wyżyny. Ale to historia niemal całej kariery Walkera – nigdy nie miał wokół siebie gwiazd gotowych mu pomóc.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Rozgrywający Hornets ostatecznie zanotował 60 punktów (21/34 FG, 6/14 3PT), 7 zbiórek, 4 asysty i 4 przechwyty. Jimmy Butler mówił po meczu, że zależało mu na skończeniu rywalizacji po pierwszej dogrywce, bo nie chciał dać Walkerowi szansy na dobicie do 70 oczek. Po stronie Szóstek 33 punkty (9/23 FG, 13/14 FT), 11 zbiórek Joela Embiida. Bliski triple-double był Ben Simmons – 23 oczka, 11 zbiórek i 9 asyst. Butler zanotował 15 punktów, 3 zbiórki, 4 asysty, 2 przechwyty i 2 bloki. Warto wyróżnić również J.J.-a Redicka, który skończył z dorobkiem 23 oczek i w dogrywce trafił dla Szóstek dwa bardzo ważne jumpery.

Zobacz także: Iverson broni Melo
fot. Streeter Lecka
Michał Kajzerek
@mkajzerek